Czy sztuczne oddychanie przeprowadzone na powierzchni wody faktycznie może uratować życie?
Śmierć mózgu następuje około 3 minut po tym, jak człowiek przestanie oddychać, zatem dostarczanie tlenu poszkodowanemu podczas holowania może zapobiec obumarciu mózgu. Oczywiście zakładając, że serce ofiary nadal bije i brak oddechu jest jedynym problemem, a cała akcja jest przeprowadzona prawidłowo.
Czynniki fizjologiczne także odgrywają rolę podczas reanimacji w wodzie. Większość osób tonących ma zablokowane drogi oddechowe z powodu skurczu krtani, zatem pierwszą reakcją ofiary na sztuczne oddychanie mogą być wymioty. W wodzie trudno jest oczyścić, a nawet zobaczyć, drogi oddechowe.
Eksperymenty przeprowadzane w wodzie z udziałem manekina, gdy ratownik próbuje go doholować do brzegu i zapobiec dostaniu się wody do płuc, przeprowadzając jednocześnie sztuczne oddychanie pokazują, że jest to prawie niemożliwe. Akcja resuscytacji w wodzie trwa prawie dwa razy dłużej, niż na lądzie.
Pytanie brzmi, czy wydłużony czas pomocy szkodzi, czy pomaga poszkodowanemu?