piątek, 5 kwietnia 2013

„Sołdek” skończył 65 lat

Rudowęglowiec SS „Sołdek” skończył 65 lat. Dokładnie 3 kwietnia br. minęła rocznica położenia stępki pod tę jednostkę. To pierwszy statek zbudowany w Stoczni Gdańsk po II wojnie światowej.

Sołdek był pierwszym oddanym do eksploatacji w historii polskiego przemysłu stoczniowego statkiem pełnomorskim. Zaprojektowany został przez zespół polskich konstruktorów i zbudowany w Stoczni Gdańskiej. Rudowęglowiec zwodowano 6 listopada 1948 roku, a do eksploatacji oddano niemal rok później. Pływał pod polską banderą, uzyskując maksymalna prędkość 9,5 w. Swoją służbę zakończył 30 grudnia 1980 roku. W ciągu 31 lat "Sołdek" odbył 1479 podróży morskich, w trakcie których przewiózł ponad 3,5 miliona ton ładunku i zawinął do ponad 60 portów. Mierzący 87 m długości, 12,3 m szerokości statek jest obecnie obiektem muzealnym dostępnym do zwiedzania.

W związku rocznicą w Centralnym Muzeum Morskim odbyło się Sympozjum. Tematem były m.in. historia Stoczni Gdańskiej przed rozpoczęciem budowy "Sołdka", organizacja zakładu oraz technologie stosowane ówcześnie przez stoczniowców, dzienniki okrętowe z okresu eksploatacji, a także charakterystyka przeprowadzonych na statku w okresie jego muzealnej ekspozycji a także plany na przyszłość.

czwartek, 4 kwietnia 2013

Ocieplenie i inne plagi

cyt.

Leszek Śliwa

Podobno przyczyną mroźnego marca i śnieżnej Wielkanocy jest… globalne ocieplenie klimatu.

Pamiętam, że jak byłem dzieckiem, w telewizji straszono plamami na Słońcu. Potem dyżurnym straszakiem stała się dziura ozonowa. Dziś o tych zagrożeniach mało kto już pamięta, od kiedy stało się modne globalne ocieplenie klimatu. Mechanizm tych lęków jest jednak zawsze taki sam: próbuje się udowodnić, że jakieś normalne zjawisko fizyczne ulega dziwnym, szybkim i groźnym zmianom wskutek niszczącej działalności człowieka i jeśli nie powstrzymamy emisji „czegośtam” (w przypadku dziury ozonowej był to na przykład freon), czeka nas kosmiczna katastrofa. Wszystkie te złowieszcze spekulacje powołują się na badania naukowców, którzy co prawda mają problemy, żeby trafnie przewidzieć pogodę na następny weekend, ale za to świetnie potrafią wyliczyć, jaka będzie średnia temperatura na Ziemi za kilkadziesiąt lat.

Większość osób pod wpływem medialnych rozważań sądzi, że dawniej pogoda była w miarę stabilna, ale od kiedy emitujemy dwutlenek węgla jest z roku na rok coraz cieplej. Nawet kiedy – tak jak teraz – mamy do czynienia z wyjątkowo zimnym początkiem astronomicznej wiosny, też przypisuje się to globalnemu ociepleniu. Używa się tylko sformułowania: „zmiany klimatyczne” albo „anomalie pogodowe”. Tak czy inaczej, bije się na alarm.

Wydaje mi się więc, że trzeba przypomnieć kilka podstawowych faktów, żeby nie dać sobie wmówić żadnej hucpy.

Po pierwsze, zmiany klimatu na Ziemi są zjawiskiem normalnym. Nie jest prawdą, że kiedyś było mniej więcej jednakowo, a teraz jest inaczej. I nie trzeba wcale sięgać do prehistorii i zlodowaceń. Wystarczy rzucić okiem na ostatnie tysiąclecie. Dla historyków nie jest tajemnicą, że pod koniec starożytności i na początku średniowiecza temperatura na Ziemi systematycznie się podnosiła, mimo że nie produkowano wtedy gazów cieplarnianych. Około roku tysięcznego było cieplej niż obecnie. Na przykład w X wieku Wikingowie osiedlili się na Grenlandii. Nazwali ją Gren Land, czyli zielony kraj. Możliwa tam była wówczas uprawa zbóż. Pod koniec średniowiecza klimat zaczął się z kolei ochładzać i w XV wieku ludzie porzucili Grenlandię. Najzimniej było w XVII wieku, który jest zwany czasem nawet małą epoką lodowcową. Potem znów zaczęło się ocieplać. Wzrost średniej temperatury w XX wieku nie jest więc niczym nadzwyczajnym i wcale nie musi być zjawiskiem trwałym czy narastającym.

Po drugie, wszelkie anormalne zjawiska meteorologiczne nie są niczym nadzwyczajnym i charakterystycznym tylko dla naszych czasów. W źródłach historycznych – kronikach, pamiętnikach – zachowało się mnóstwo świadectw o takich niezwykłych zjawiskach. Jan Chryzostom Pasek opisuje na przykład przymrozek w lipcu. Sporo bywało też strasznych kataklizmów. W XVIII wieku fala tsunami zniszczyła Lizbonę.

Po trzecie, spojrzenie w przeszłość uczy też pokory w formułowaniu generalnych wniosków. Nie wystarczy kilka, czy nawet kilkanaście cieplejszych bądź zimniejszych lat, żeby mówić o trwałych tendencjach. A wszelkie prognozy przyszłości są po prostu wyssane z palca. Przy aktualnym stanie wiedzy, meteorolodzy potrafią przewidzieć pogodę na jakimś obszarze tylko na kilka najbliższych dni i to też z dużym marginesem błędu. Każda prognoza dłuższa niż pięć dni nie ma najmniejszego sensu, ponieważ powyżej pięciu dni jej sprawdzalność spada poniżej 50 procent. Alarmujące wykresy na najbliższe lata to tylko medialna hucpa.

I po czwarte: powinniśmy być szczególnie nieufni, jeśli w propagowanie teorii naukowych włącza się świat polityki i biznesu. Zawsze wtedy można się obawiać, że wnioski z badań naukowych będą dziwnie zbieżne z interesami tych, którzy te badania finansują. Jeżeli jakieś państwa są zainteresowane na przykład w sprzedawaniu licencji na swoje ekologiczne wynalazki w dziedzinie energetyki, to na pewno w ich interesie jest utrzymywanie, że za ocieplenie odpowiadają tylko i wyłącznie gazy cieplarniane i bez ograniczenia emisji na przykład dwutlenku węgla czeka nas szybko katastrofa. A jeśli pechowo zdarzy się wyjątkowo zimny i śnieżny początek wiosny, zawsze da się stwierdzić, że to też wina tych nieszczęsnych gazów.

pogoda na ten sezon:) Ciekawe czy się sprawdzi:)

Prognoza sezonowa powstaje na podstawie skomplikowanych korelacji w obserwacjach odchyleń od normy temperatury wód Atlantyku, wpływie anomalii El Niño i La Niña na ziemski klimat, tendencji rozwoju sytuacji atmosferycznej względem miesięcy minionych, charakterystyki oraz porównań stanu pogody względem południowej półkuli naszej planety, a także anomalii pogodowych mających miejsce na całej Ziemi. Pamiętajmy jednak, że prognozy sezonowe mają charakter orientacyjny, dlatego też nie są szczegółowe.
Pogoda na kwiecień

Biorąc pod uwagę cały miesiąc, to temperatura wyjdzie w normie. Musimy się jednak liczyć z przejściowymi falami chłodów. Suma opadów na poziomie powyżej normy, będzie więc kilka bardzo mokrych okresów, włącznie z opadami śniegu.

Pogoda na maj

Temperatura znacznie powyżej normy, bardzo prawdopodobny pierwszy w tym roku upał. Suma opadów nadal powyżej normy, sporo będzie więc ulew, możliwe również częste i gwałtowne burze.

Pogoda na czerwiec

Pogoda zbliżona do majowej, a więc podwyższona temperatura, fala upałów i sporo opadów, głównie pochodzenia burzowego. Pogoda będzie niespokojna.

Pogoda na lipiec

Temperatura w pobliżu normy, ale wciąż sporo opadów pochodzenia burzowego. Niestety duże prawdopodobieństwo także opadów ciągłych, mogących powodować zagrożenie powodziowe. Pogoda bardzo zmienna, nieprzyjemna.

Pogoda na sierpień

Temperatura w pobliżu normy i nadal znaczne sumy opadów grożące częstymi podtopieniami. Sierpień będzie najprawdopodobniej cieplejszy od lipca. Pogoda nadal bardzo zmienna, nieprzyjemna.

Pogoda na wrzesień

Temperatura lekko powyżej normy. Suma opadów w normie i lekko poniżej niej.

Pogoda na październik

Temperatura lekko powyżej normy. Suma opadów poniżej normy.

środa, 3 kwietnia 2013

kilka ciekawych miejsc na Jezioraku.

Przeciętny żeglarz czy inny kajakarz, przemierza jezioro Jeziorak tylko głównym szlakiem, czyli Iława-Makowo-Siemiany-Matyty, albo przez zatokę Kraga na kanał Elbląski. Jeziorak charakteryzuje się dużą ilością wysp zatok i połączeń z mniejszymi jeziorami. Dlatego też chciałbym przedstawić kilka ciekawych miejsc, być może nie wszystkim znanych.

1. Obejście zachodnie wyspy Wielka Żuława jest świetną alternatywą dla głównego szlaku, który czasami roi się od Jachtów i innego sprzętu pływającego. Droga zachodnią stroną jest nieco dłuższa ale za to spokojniejsza i ciekawsza widokowo. Płynąc od strony Iławy, należy uważać żeby nie zapędzić się za bardzo na północ, tylko skręcić w prawo przez wąski przesmyk między Nieprzyjaznym Półwyspem na Wielkiej Żuławie a Krzywym Rogiem na lądzie.

2. W połowie jeziora, na wysokości Jażdżówek,po jego zachodniej stronie, warto wpłynąć w Zatokę Widłągi. To miejsce dla osób lubiących ciszę i spokój. Duża zatoka otoczona ze wszystkich stron pięknym lasem. Strefa ciszy! - zakaz używania silników.

3. Przesmyk między Gierczakami jest charakterystycznym miejscem na Jezioraku. Chyba każdy kto był na tym jeziorze zna to miejsce. Przy normalnym stanie wody każda mieczówka tędy może przepłynąć, oczywiście z podniesionym mieczem. To najbliższa droga na trasie Iława-Siemiany

4. Czterystumetrową Groblę Wieprz-Bukowiec wybudował przedwojenny właściciel wyspy Bukowiec, Emil Gratzki, w 1938 roku. Początkowo spełniała funkcje gospodarcze. Obecnie służy turystom przybywającymi na wyspę pojazdami lub pieszo. Jak ktoś z żeglarzy chciałby się przespacerować groblą, najlepiej dobić do Wieprza od strony północnej (tzw. Zatoka Świń), lub do wyspy w dowolnym miejscu.

5. Jezioro Płaskie jak sama nazwa wskazuje jest płytkie, ale za to chyba największy akwen w rejonie Jezioraka. Aby dotrzeć na Płaskie trzeba pokonać małą przeszkodę, w postaci drutów średniego napięcia (12 m wysokości). Nie wszyscy się na to odważają, dlatego żegluje tu bardzo mało łódek. Na końcu jeziora leży miejscowość Jerzwałd z domem i grobem Zbigniewa Nienackiego.


6. Przejście za Czaplakiem - jest to droga wodna wycięta przez trzciny umożliwiająca opłynięcie wyspy Czaplak. Nie wszyscy żeglarze wiedzą o takiej możliwości, ale jest całkiem realne a zarazem ciekawe przedsięwzięcie. Proponuje zrobić to w kierunku z zachodu na wschód (łatwiej znaleźć drogę) i przy pełnym wietrze. Najlepiej bez żagli, no chyba że jest bardzo słaby wiatr.

Po powiększeniu zdjęcia widać drogę lądową krzyżującą się z drogą wodną - to ewenement na skalę światową.


7. Kanał Dobrzycki łączy północny kraniec Jezioraka z jeziorem Ewingi.

Trochę historii: Kanał wraz ze śluzą został wybudowany już w latach 1311 - 1324. W roku 1884 (po wybudowaniu kanału Elbląskiego) pogłębiono go i zlikwidowano śluzę, co spowodowało obniżenie poziomu wody w jeziorze Ewingi.

Kanał Dobrzycki ma 2,5 km długości. W miejscowości Dobrzyki znajduje się most z 1910 roku, zmodernizowany w 2009 roku.

Przepiękny opis knajp, szlaku "jasia wędrowniczka"zapożyczony od Buraczków z Siemian

Knajpa to potoczne słowo które najbardziej pasuje do opisanych poniżej lokali, gdyż zastępuje takie określenia jak: bar, gospoda, karczma, lokal, szynk czy tawerna.

Przebrnięcie przez ten szlak w ciągu jednego dnia, może skończyć się wymazaniem z pamięci kilku ostatnich punktów programu i syndromem dnia następnego – czyli kacem.

Zaczynamy naszą krótką acz owocną podróż od tablicy „Siemiany”, którą jacyś dowcipnisie swego czasu zamienili na „Kraków”, czyli od strony Iławy.

Początek trasy, nie jest zbyt bogaty w interesujące nas obiekty. Można wspomnieć tylko o małym nieistniejącym barze w trzech budkach ( też ich dawno nie ma) – przy pierwszym przystanku PKS-u.

Idąc dalej docieramy do plaży, gdzie po prawej stronie, za sklepem GS czai się na nas legendarna „Kufloteka” zwana też Widokową , Kufelkiem, Piwalonem – słyszałem też nazwy „Kufalon” i „Akwarium”. Pewnie jest jeszcze kilka określeń na ten przybytek. Jak wskazują powyższe nazwy, specjalnością zakładu jest piwo. Jest to nieduży oszklony budynek z podwójnym tarasem skierowanym w stronę jeziora. W latach PRL-owskich przed aluminiowym blatem tworzyły się długie kolejki po złocisty zapój – jeżeli dowieźli. Nalewano piwo do kufli, słoików, butelek po mleku, kanistrów i innych do tego celu nie przeznaczonych naczyń. W latach 80-tych i 90-tych Piwalon tętnił życiem, tutaj był punkt spotkań żeglarzy i innych grup społecznych. W 21 wieku stracił trochę na znaczeniu. Obecnie oprócz piwa z nalewaka, można tutaj zjeść jakieś danie barowe, gofry i lody gałkowe.

Po drugiej stronie plaży, z łatwością trafimy do Baru Na Skarpie. Jest to najwyższy punkt w Siemianach. Z dużego tarasu (w dysproporcji do małej budki) rozciąga się piękny widok na Jeziorak. Pod nazwą Mini-bar, istniał już w latach późnogierkowskich. Wtedy serwowano tu dania barowe typu hot-dog. Obecnie oprócz wszędobylskiego piwa, można spróbować dań orientalnych i kuchni polskiej – raczej w wydaniu fast food.

Ruszmy dalej szosą, w kierunku północnym. Po około 100 metrach, po prawej stronie zobaczymy nieogrodzony biały dom z gankiem i wylanym betonem przed wejściem – mieściła się tu restauracja Cyraneczka. O Cyrance można by napisać książkę (chociaż może gdzieś się uchowała „książka skarg i wniosków” – było tam trochę ciekawych wpisów). Nie będę na razie pisać książki, więc spróbuje się streszczyć. W dawnych czasach (mam na myśli okres przed 1990 rokiem) Cyraneczka była jedynym miejscem w Siemianach, gdzie można było dobrze zjeść, zaopatrzyć się w mocniejsze trunki lub wypić wódkę. Zresztą po 90 roku niewiele się tutaj zmieniło, te same stoliki przykryte ceratą, to samo „Lato z Radiem” z tych samych głośników, te same dania, tylko kelnerki jakby coraz młodsze.

W zimniejsze dni często tworzyły się tu przypadkowe imprezy. Scenariusz był następujący: W kilka osób przychodzimy sobie spokojnie na obiad do Cyranki, do obiadu kilka kieliszków wódeczki, za chwilę wpada kilku znajomych dokupując drugą flaszkę, więc trzeba połączyć stoliki, i tak dalej aż do kilkunastu połączonych stolików. Zawsze się pojawiła jakaś gitara i śpiew. A potem przychodziła pani z obsługi i mówiła że dzwoni po milicję (ew. policję) bo jest 22,00 i zamyka, a nikt nie chce wyjść. Słowa „na obiad” możesz zastąpić „na poranną jajecznicę”, a „śpiew” na „wycie” – reszta bez zmian.

Szkoda że już nie ma Cyraneczki. Drogie wina, 12-sto metrowe jachty, szybkie samochody, chemiczne ubikacje – za wszystko możesz zapłacić kartą. Widok na jezioro z okienka nad pisuarem w Cyrance – bezcenny.

Teraz marniejący budynek jest do sprzedania, ale jakoś nikt nie chce go kupić. Jeszcze kilka lat temu ktoś próbował otworzyć tutaj lokal z kuchnią orientalną , ale nie wytrzymał nawet pół sezonu.

Następnym punktem naszej wycieczki jest, najbardziej chyba kojarzona z Siemianami „Szopa”. Tutaj można zjeść smaczny obiad, smażoną rybkę, wypić kawę, no i oczywiście napić się piwa. Szopa położona jest w centralnym punkcie Siemian, po lewej stronie szosy.

Szopa powstała w 1990 roku wraz z upadkiem poprzedniego systemu. Początkowo był tu tylko bar serwujący piwo przerobiony ze starej szopy (stąd nazwa lokalu) i kilka stolików na wolnym powietrzu. Potem dobudowywano kolejne obiekty i powstał swego rodzaju kompleks składający się z: baru piwnego, smażalni, okienka posiłkowego i kawiarni. Na środku placu ze stolikami jest ognisko-rożen gdzie pieczony jest raz w tygodniu darmowy baran. Tradycyjnie co czwartek występuje na scenie Szopy zespół szantowy „Sztywny Rumpel”.

Coraz wolniejszym krokiem poruszamy się szosą w kierunku pola namiotowego „Za Wsią”. Po drodze mijamy miejsce, gdzie w latach 90-tych była budka z najtańszym piwem i dwa stoliki, a jako ubikacja służył wychodek oddalony jakieś 100 m w stronę lasu. Kawałek dalej jest dom w którym, w tym samym czasie (a może trochę później) był „Drink-Bar”. Tutaj można było po drodze wpaść na szybkiego drinka, lub w zimne dni ogrzać się wewnątrz budynku przy piwku.

Docieramy wreszcie do miejsca, gdzie szosa skręca na zachód i widać tablicę oznaczającą koniec Siemian, ale to jeszcze nie koniec naszego szlaku. W tym miejscu skumulowały się aż trzy obiekty pasujące do tytułu naszego artykułu – wszystkie otwarte zostały stosukowo niedawno. Jednym z nich jest pensjonat „U Dzidka”. Pensjonat ten mieści się w dawnej szkole podstawowej. Można tutaj smacznie zjeść, wypić piwo w szklance – co nie wszędzie jest możliwe lub wynająć pokoje. Jest to bardzo spokojne miejsce, czego nie można powiedzieć o znajdującej się po przeciwnej stronie drogi – „Kurce Wodnej”.

Ze względu na atrakcyjne położenie i dostępność: z wody (darmowy pomost), lądu (szosa) i powietrza (bociany). W Kurce obecnie mieści się nieformalne centrum żeglarsko-turystyczne. Tutaj jest zawsze punkt spotkań, tutaj się przypływa na zakupy (blisko sklep), tutaj można uzupełnić wodę. W Kurce Wodnej jest duży kamienisty plac ze sceną i sporą ilością stolików, które się zapełniają podczas często organizowanych imprez. Minusem lokalu jest skromne menu i piwo nalewane do plastikowych kubków 0,4 l, co mnie zresztą nie dziwi – szkło jak wiadomo ma właściwości tłukące i kaleczące.

Zaraz obok Kurki Wodnej wybudowano zupełnie nowy pensjonat „Cykada”. Niewiele o nim można powiedzieć, poza tym że budynek jest bardzo ładny – otwarcie w tym sezonie.

Na dalsza część wycieczki opuszczamy asfalt na rzecz piaszczystej drogi, czyli za Cykadą skręcamy w prawo (dwa razy). W tym właśnie miejscu mieściła się kiedyś, pierwsza w Siemianach piwiarnia „Pod Żaglami”. Północny odpowiednik południowej Kufloteki. Po Trzech Szczytach, bo tak była nazywana, ze względu na kształt (trzy mocno spadziste dachy połączone w jedno) nie ma nawet dzisiaj śladu.

Jest za to ślad w postaci pensjonatu – zaraz obok, gdzie można było zjeść smaczną pizzę jeszcze parę lat temu.

Następnym punktem trasy jest „Hotel Zamek”, który mieści się wśród wielu domków letniskowych – można tam trafić kierując się za strzałkami. Hotel Zamek, jak sama nazwa sugeruje nawiązuje swoją architekturą do zamku i jak to w hotelu są do wynajęcia pokoje. Oprócz tego można tutaj przyjść prawie o każdej porze dnia, nocy i roku – oczywiście w celach alkoholowo-posiłkowych. Jest to najbardziej ekskluzywne, a zarazem drogie miejsce w Siemianach – chociaż do cen np. Sopockich, wiele mu brakuje.

Na koniec zostawiliśmy sobie, z pewnością najładniejszy lokal w Siemianach. „Chata” położona jest nad brzegiem jeziora oddalona od głównej drogi. Trafimy tutaj idąc z pola namiotowego wzdłuż brzegu, lub górą między domkami letniskowymi schodząc w wysokiego brzegu po schodach. Dojazdu samochodem nie polecam. Chata urządzona jest w stylu „drewna i strzechy”, jest tu duży pomost, do którego można dobić łajbą i kąpielisko. W początkowych latach istnienia odbywało się tu dużo imprez plenerowych (koncerty i tańce) co przyciągało wiele osób. Obecnie specjalnością zakładu jest pizza, no i jak wszędzie gdzie do tej pory byliśmy piwo (tutaj w szklankach).

I to już koniec naszego szlaku „turystycznego”, choć ciężko znaleźć jego oznaczenia na przydrożnych drzewach (może kiedyś), to naprawdę warto przez niego przebrnąć.

Tu przedstawiam Mapy Jeziora Jeziorak.


Po zapisaniu na swoim komputerze lepiej widać. Dosyć dobra rozdzielczość.



mapka wysp na jezioraku



Mapka wysp na Jezioraku


Opis Ekomariny Zalewo

Budowa Eko-Mariny nad jeziorem Ewingi, które łączy się z Jeziorkiem rozpoczyna się w roku 2011. W Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie w dniu 15 marca 2011 roku podpisano Umowę o dofinansowanie budowy.

Beneficjentem projektu budowy ekologicznej przystani żeglarskiej Eko-Mariny jest Gmina Zalewo. Budowa będzie kosztowała około 4,181 mln zł, w tym 3,2 mln zł to pieniądze z Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007-2013.

Dzięki tym środkom powstanie m.in. całoroczny pomost pływający dla 18 jachtów, wraz z dostępem do prądu.

Powstanie główny budynek ekologicznej mini przystani z miejscami na prysznice i pomieszczenia socjalno-administracyjne z salą wykładową w której będą odbywać się szkolenia. Dodatkowo będzie wybudowany budynek gospodarczy ze stacją podciśnieniową do odbioru ścieków z jednostek pływających.

Źródło: Redakcja eko-mazurymariny.pl, 04.08.2011 r.

INFORMACJE DODATKOWE

Gmina Zalewo informuje, że w dniu 02 listopada 2011 roku, na podstawie art. 92. Ust.2 Ustawy Prawo zamówień publicznych z dnia 29 stycznia 2004 roku (Jednolity tekst: Dz. U. z 2010 r. Nr 113 poz. 759 ze zmianami) dokonała wyboru najkorzystniejszej oferty Wykonawcy budowy Eko-Mariny czyli w/w zamówienia, realizowanego w trybie przetargu nieograniczonego w wartości szacunkowej nieprzekraczającej równowartości kwoty określonej w przepisach wydanych na podstawie art. 11 ust.8 Ustawy Prawo zamówień publicznych.

Za najkorzystniejszą ofertę uznano ofertę oznaczoną nr. 1 złożoną przez:

Przedsiębiorstwo Usługowo – Handlowe
„ALMA” Piotr Sokołowski
ul. Łukasiewicza 3
19-300 Ełk

Termin zakończenia prac 31.12.2012 rok.

Uzasadnienie wyboru

Źródło: Gmina Zalewo BIP www.zalewo.f117.pl

wtorek, 2 kwietnia 2013

Antila 24. Oferujemy czarter.

Długość kadłuba 7,18 m
Długość całkowita 8,20 m
Szerokość całkowita 2,78 m
Zanurzenie bez miecza / z mieczem 0,35 m / 1,38 m
Max. wysokość w kabinie 1,80 m
Powierzchnia żagli / Grot / Fok 27,00 m2 / 17,50 m2 / 9,50 m2
Masa transportowa 1 900 kg
Balast denny 450 kg
Masa miecza uchylnego 80 kg
Wysokość masztu nad pokładem 9,05 m
Wysokość boczna łodzi nad wodą 11,10 m
Liczba osób załogi 6/8
Kategorie projektowe C, B
Min./Max. liczba osób załogi 1 / 8 dla
Max. obciążenie - osoby+wyposażenie kat.C 950
Silnik przyczepny - moc zalecana 4-6 KM
Silnik przyczepny - moc max 8 KM


Stylistyka Antili 24 nawiązuje do linii Antili 26, podkreślając nowoczesny design tej serii. Antila 24 jest niezwykle ciekawą propozycją głównie dla armatorów prywatnych, nie mniej jednak ze względu na walory przestrzenne wnętrza cieszy się również zainteresowaniem firm czarterowych. Rozplanowanie wnętrza niewiele odbiega od Antili 26, znalazło się tu miejsce na 6 pełnowymiarowych koi, kambuz i toaletę. Wersja czarterowa przewiduje dodatkowe rozkładane koje masowe.

Pokład, podobnie jak na Antili 26, zbudowano z myślą o bezpiecznej i komfortowej żegludze. Wszystkie liny do obsługi żagli sprowadzone są do kokpitu. Jacht jest wyposażony w pełną stabilizację masztu wraz z bramą do jego kładzenia, miecz obrotowy i podnoszoną do pionu płetwę sterową. Obszerny kokpit i stosunkowo niska nadbudówka zapewnia doskonałą widoczność w trakcie żeglugi.

Żeglarski Puchar Trójmiasta - znamy już program!

Żeglarski Puchar Trójmiasta to nowe i wyjątkowe wydarzenie w kalendarzu regatowym Trójmiasta! Będą to pierwsze w historii regaty, które odbędą się w trzech najważniejszych ośrodkach żeglarskich Zatoki Gdańskiej. Od 24 do 26 maja Marina Gdańsk, Marina Gdynia i Marina Sopot kolejno gościć będą jachty zgłoszone do udziału w tym wyjątkowym wydarzeniu. Każde z miast będzie gospodarzem jednego dnia imprezy. Dzięki połączeniu sił i wymianie doświadczeń, Żeglarski Puchar Trójmiasta ma szansę stać się mocnym punktem kalendarza regat na Zatoce Gdańskiej. Regaty są otwarte dla wszystkich jachtów klas: KWR ORC Jachty turystyczne T - 1, T - 2, T - 3 Kategoria OPEN w ramach długości: Jachty do 7 metrów Jachty 7 - 9 metrów Jachty powyżej 9 metrów Katamarany - w klasie: A, F-18 Organizatorem regat jest Pomorski Okręgowy Związek Żeglarski. Połączenie zmagań na wodzie z wyjątkową oprawą na lądzie, ma przyczynić się do promocji żeglarstwa wśród mieszkańców Trójmiasta i turystów. Regaty rozpoczną się w Gdańsku, gospodarzem sobotniego wieczoru będzie Gdynia, a zakończenie odbędzie się w niedzielę na molo w Sopocie. W każdej z marin miast gospodarzy usytuowane zostanie Miasteczko Regat, w którym po każdym dniu rywalizacji zarówno załogi, jak i widzowie zaproszeni zostaną do wspólnego świętowania. W planach są koncerty, konkursy, pokazy i liczne atrakcje żeglarskie. Żeglarski Puchar Trójmiasta ma być imprezą cykliczną, która każdego roku będzie odbywać się w ostatni weekend maja. Regaty integrujące trójmiejskie środowisko żeglarskie, zawodowców i amatorów, będą więc otwierać sezon na wodzie! Program Żeglarskiego Pucharu Trójmiasta 2013: 24.05.2013 r. (piątek): 09:00 – otwarcie mariny Gdańsk dla uczestników regat; 14:00 – 21:00 – otwarcie biura regat; 19:00 – 02:00 – impreza żeglarska w Marinie Gdańsk; 20:30 – uroczyste otwarcie regat w Marinie Gdańsk. Ponad tysiącletnia historia, liczne zabytki, atrakcje przyrodnicze i aż 23 kilometry czystych plaż. Gospodarzem pierwszego dnia regat będzie Gdańsk - jeden z najważniejszych ośrodków turystycznych i kulturalnych w Polsce. Gdańsk z najgłębszym i jednym z największych na Bałtyku portem, jest ważnym węzłem komunikacyjnym o międzynarodowym znaczeniu. Jachty biorące udział w Żeglarskim Pucharze Trójmiasta przyjmowane będą w Marinie Gdańsk, usytuowanej u nabrzeża Motławy. Zgłoszenia można będzie dokonać w Biurze Regat w piątek, 24 maja od godziny 14:00 do 21:00. Na wieczór zaplanowana jest żeglarska impreza - przywitanie gości, koncerty i uroczyste otwarcie regat. 25.05.2013 r. (sobota): 07:30 – 9:30 – śniadanie w marinie dla uczestników regat; 09:30 – odprawa sterników; 11:30 – start do pierwszego wyścigu; 18:30 – rozpoczęcie imprezy żeglarskiej w Marinie Gdynia; 21:00 – wręczenie nagród za rywalizację pierwszego dnia. Gospodarzem drugiego dnia regat będzie Gdynia - miasto o niezwykle bogatych tradycjach żeglarskich, port macierzysty "Daru Pomorza". W sobotę, 25 maja uczestników regat ugości nowoczesna marina Gdynia, gdzie w Miasteczku żeglarskim wręczone zostaną nagrody za rywalizację pierwszego dnia Żeglarskiego Pucharu Trójmiasta. Po zakończeniu zmagań na wodzie, w wypełnionej jachtami największej marinie w Polsce rozpocznie się świętowanie na miarę w "Żeglarskiej Stolicy Polski". 26.05.2013 r. (niedziela): 07:30 – 9:30 – śniadanie w marinie dla uczestników regat; 09:30 – odprawa sterników; 11:00 – start do pierwszego wyścigu; 14:30 – rozpoczęcie imprezy żeglarskiej w Marinie Sopot; 16:00 – ceremonia wręczenia nagród i oficjalne zamknięcie regat na Molo w Sopocie. W niedzielę, 26 maja po odprawie sterników w Marinie Sopot, rywalizacja załóg rozpocznie się na nowo. Ostatnią bazą regat będzie tętniący życiem Sopot - gospodarz trzeciego dnia Żeglarskiego Pucharu Trójmiasta. Najdłuższe w Europie drewniane molo będzie doskonałym punktem obserwacyjnym dla widzów. Zmaganiom żeglarzy towarzyszyć będzie komentarz na żywo, dzięki któremu sportowa atmosfera z pewnością udzieli się również spacerowiczom. Po zakończeniu ostatniego wyścigu rozpocznie się impreza żeglarska połączona z ceremonia wręczenia nagród i oficjalnym zamknięciem regat. Zapraszamy do zgłaszania załóg! Dodano: 2013.04.02 Autor: Zuzanna Mojska/Materiały prasowe Żeglarskiego Pucharu Trójmiasta Źródło: http://www.zeglarskipuchartrojmiasta.pl