Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zatoka gdańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zatoka gdańska. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 kwietnia 2015

„Kino pod żaglami” zaprasza do Gdańska

Pomorski Związek Żeglarski oraz Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku zapraszają na cykl filmowy o tematyce marynistycznej w Ośrodku Kultury Morskiej. Po pokazie spotkania z twórcami filmów i ich bohaterami. Cykl rozpoczyna reportaż "Konstruktor żaglowców" w czwartek 9 kwietnia o godz. 18. 
 
Kino pod Żaglami, fot. Marek Zwierz
 
Autor: Marek Zwierz

Reportaż poświęcony jest twórcy największych polskich żaglowców: m.in. Iskry, Oceanii, Fryderyka Chopina, Pogorii i Daru Młodzieży - Zygmuntowi Choreniowi. Film pokazuje "księcia polskich żaglowców" oraz jego zespół podczas powstawania Pogorii. Widzimy jednostkę podczas pierwszych próbnych rejsów, sprawdzania maszynowni, pierwsze stawianie żagli i pierwsze usterki. Zygmunt Choreń będzie gościem specjalnym spotkania.
Zobacz koniecznie: Stowarzyszenie Samoster - plan kolejnych spotkań w "Korsarzu"
Obraz "Jachtem donikąd" (16.04), opowiada o dramatycznej historii jachtu "Raczyński II". W sierpniu 1979 roku, mieszkający we Francji Ryszard Raczyński, zgłosił w PZŻ pomysł wystawienia nowoczesnej jednostki, pod polską banderą, do atlantyckich regat samotników OSTAR. Film opowiada o absurdach PRL-u i budowie jachtu w wiejskiej stodole pod Sandomierzem. Gościem spotkania będzie Jerzy Jaszczuk, kapitan legendarnego żaglowca "Generał Zaruski".
"Pomeranki" (23.04) to film o coraz bardziej popularnej tradycji kaszubskich łodzi z charakterystycznym żaglem. Kiedyś niewielkie łódeczki, pchane siłą wiatru, lub za pomocą specjalnego drąga, służyły mieszkańcom Półwyspu Helskiego do połowu ryb. Dziś wykorzystywane są przede wszystkim jako atrakcja turystyczna. Pomeranki mają swój festiwal, a ich promotorem jest burmistrz Jastarni, Tyberiusz Narkowicz, który będzie gościem pokazu w OKM.
Cykl filmowy zakończymy obrazem "Gdziekolwiek dopełni się twój los" (07.05) o mało znanym wypadku angielskiego żaglowca szkolnego "Marques", który zatonął podczas Operacji Żagiel w 1984 roku. Gościem spotkania będzie reżyser filmu, Michał Dąbrowski.
Projekcje gdańskiej edycji „Kina pod żaglami” odbywają się w Ośrodku Kultury Morskiej w Gdańsku przy ul. Tokarskiej 21/25 (wejście od Motławy i ul. Tokarskiej). Wstęp wolny.
CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO? POLUB ŻAGLE NA FACEBOOKU

Kino pod żaglami
Autor: MAT. PRASOWE 
 Autor: Ewa Górska

 

poniedziałek, 10 marca 2014

Pogoria





Niewiele jest żaglowców, których narodziny wzbudziły większe emocje niż Pogoria, wysmukła barkentyna o strzelistych masztach i prostym stylowym wnętrzu. Zbudowana w 1980 roku dla Bractwa Żelaznej Szekli - organizacja o celach zbliżonych do STA - stanowiła własność Telewizji Polskiej, która sfinansowała jej budowę i zapewniła środki na eksploatację żaglowca. Podejrzewano, że Pogoria jest luksusowym jachtem jednego z prominentnych przedstawicieli ówczesnego, politycznego establishmentu kraju wkraczającego w ostry kryzys ekonomiczny.

Debiut Pogorii w regatach Cutty Sark miał miejsce na trasie wyścigu Mon-Karlskrona żaglowiec pierwszy minął linię mety, pozostawiając żaglowce klasy A daleko z tyłu.

Jednostka okazała się szybka, dzielna i bezpieczna, oceną tę potwierdziły następne długie rejsy statku, wyprawa na Antarktydę, gdzie żaglowiec spełniał rolę transportowca, przewożąc ludzi i sprzęt z antarktycznej stacji PAN oraz rejs do Sri Lanki i z powrotem z młodzieżą na pokładzie (1983-84), znany jako Szkoła Pod Żaglami, jako że jej uczestnicy godzili zwykłe obowiązki załogi żaglowca z nauką. Wielki sukces Szkoły sprawił, że przedsięwzięciem i statkiem zainteresowali się Kanadyjczycy, którzy zorganizowali na jego pokładzie podobną szkołę. W trakcie trwania Szkoły statek opłynął świat. Kolejnym przedsięwzięciem była wyprawa zorganizowana w formie Szkoły w latach 1988-89, z młodzieżą z Polski, Stanów Zjednoczonych oraz Związku Radzieckiego. Pogoria pokonała wtedy trasę dookoła Przylądka Horn, w bardzo trudnych warunkach, płynął w kierunku ze wschodu na zachód.

Na początku lat 90-tych Pogoria przyżyła prawdziwe, chociaż nie-morskie zagrożęnie, kiedy okazało się, że brak środków finansowych uniemożliwia przeprowadzenie niezbędnego remontu klasowego. Sytuację uratowała jednak grupa żeglarzy z Gdyni, dzięki których inicjatywie żaglowiec został objęty organizacją opieką tego miasta. Wkrótce potem założyli oni stowarzyszenie STA - Polska. Obecnie Pogoria jest żaglowcem szkolnym i pływa z młodzieżą w ramach akcji "Szkoła pod żaglami". Stowarzyszenie STA organizuje również rejsy komercyjne. Obecnie żaglowiec jest po remoncie zostały przebudowane kabiny, mesę i kuchnia.


DANE TECHNICZNE
Rok budowy: 1980 Pow. żagli: 1 000 m2
Typ: Barkentyna Wyporność: 342 tony
Dł. max: 46,8 m Załoga: 53 osób
Dł. kadłuba: 40,9 m Armator: STA, Polska

Wys. max: 33,5 m Materiał konstrukcyjny: stal
Szerokość: 8 m Budowniczy: Stocznia Gdańska, Polska
Zanurzenie: 3,8 m Silnik 310 KM, Diesel

wtorek, 14 stycznia 2014

Kapitan Głowacki





Zbudowany w 1944 roku jako niemiecki kuter patrolowy, linie swojego kadłuba zawdzięcza jeszcze wcześniejszej konstrukcji, a miamowicie duńskiemu szkunerowi pilotewemu, znanemu z doskonałych właściwości morskich.

Zakupiony przez Państwowe Centrum Wychowania Morskiego został wykończony jako rybacki kecz gaflowy (234 m2 powierzchni żagli, 6,4 m szerokości, 3,3 m zanurzenia, 70 BRT, silnik pomocniczy 135 KM). Był statkiem szkolnym Szkoły Rybołówstwa Morskiego, łowił na Bałtyku i Morzu Północnym. Załoga wynosiła wówczas 9 osób plus 14 uczniów. W 1967 roku został przekazany ośrodkowi Ligi Obrony Kraju w Jastarnii, a trzy lata później trafił do ośrodka PZŻ w Trzebieży. W 1976 roku wycofano go z eksploatacji z powodu złego stanu technicznego.

Fundusze, niezbędne do przeprowadzenia remontu kapitalnego, znalazły się dopiero w 1984 roku. W 1986 roku HENRYK RUTKOWSKI powrócił na morze po gruntownej przebudowie dokonanej przez Rybacką Stocznię Remontową PPiUR "Szkuner" we Władysławowie. W wyniku przebudowy powstał właściwie zupełnie inny, nowy żaglowiec, ze starego pozostał jedynie szkielet i część poszycia. Zmieniono osprzęt jednostki przekształcając ją w brygantynę.

Debiut żaglowca w Regatach Cutty Sark odbył się w 1989 roku, gdzie przybył on do Pool pod Londynem, a następnie wziął udział w regatach na trasie Londyn-Hamburg. Jego kapitan oraz załoga bardzo szybko zintegrowała się z resztą Floty, a statek zdobył sobie miano jednego z najbardziej popularnych. Jednostka jest zadziwiająca szybka. Tradycyjnie przyjazna rywalizacja łączy ją z brytyjskim ROYALISTEM oraz irlandzkim ASGARDEM. W 1995 roku został przemianowany na KAPITANA GŁOWACKIEGO.





DANE TECHNICZNE
Rok budowy: 1944 Pow. żagli: 337,5 m2
Typ: Brygantyna Tonaż: 99,4 BRT
Dł. max: 30,7 m Załoga: 25 osób
Dł. kadłuba: 24,3 m Armator: Polski Związek Żeglarski Polska

Wys. max: 22,4 m Materiał konstrukcyjny: drewno/stal
Szerokość: 6,4 m Budowniczy: nieznany
Zanurzenie: 3,3-3,35 m Silnik: 135 KM, Diesel

piątek, 8 listopada 2013

„OPERACJI ŻAGIEL” w przyszłym roku w Gdyni!

Już 15 sierpnia przyszłego roku będziemy świętować 40 rocznicę „Operacji Żagiel”, która odbędzie się w Gdyni. Pośród kilkudziesięciu żaglowców pojawią się również te największe, klasy A. To ważne wydarzenie dla wszystkich mieszkańców Trójmiasta, a w szczególności dla miłośników żeglugi. Zaplanowana data tym bardziej trafiona, ponieważ jak wiemy, 15 sierpnia jest dniem wolnym od pracy.

Operacja „Żagiel 1974”, były to jedyne tego typu regaty na świecie, których gospodarzem była Polska. Żaglowce pokonywały drogę od Kopenhagi aż po Zatokę Gdańską, a długość przebytej trasy wynosiła 320 mil morskich. W ówczesnych regatach udział wzięło 58 żaglowców pod kilkunastoma banderami. Nikomu nie przeszkadzała pogoda, która tego dnia była wyjątkowa kapryśna. Mieszkańcy Trójmiasta oraz turyści z zapartym tchem podziwiali jednostki i z niecierpliwością czekali na Dar Pomorza. Wówczas w klasie A wygrał radziecki bark Towariszcz i otrzymał on dzwon zwycięstwa oraz medal. Następne nagrody przyznano Niemieckiemu Gorch Fock oraz „naszemu” Darowi Młodzieży.

Prawie 40 lat temu „Operację Żagiel” zakończyła morska parada na Zatoce Gdańskiej. Otwierał ją radziecki bark Krauzensztern, a za nim płynęło prawie 700 innych jednostek.

Jak będzie wyglądała 40 rocznica tych wyjątkowych obchodów? Na pewno hucznie, ponieważ na chwilę obecną koszty imprezy wycenia się przynajmniej na 3 miliony złotych. Pojawi się przynajmniej 8 żaglowców klasy A oraz inne, mniejsze. W sumie kilkadziesiąt jednostek, które będzie można podziwiać, ale również zwiedzać. Organizatorzy zadbali o to, by mieszkańcy Trójmiasta oraz turyści mogli bliżej poznać żaglowce oraz przybywające załogi. Dodatkowo przyjemności zwiedzania towarzyszyć będą happeningi oraz koncerty. Jednak najbardziej oczekiwanym momentem będzie oczywiście parada morska.

Organizatorom rocznicy zależy na sprowadzaniu jak największej ilości jednostek, które brały udział w regatach w 1974 roku.

- Nie uda nam się jednak zrealizować planu na 100 procent, ponieważ żaglowce np. takie jak Towariszcz nie pływają już – ubolewają organizatorzy. - To nas jednak nie zniechęca, ponieważ stawiamy na największe i najpiękniejsze jednostki, aby zachwycić wszystkich gości – dodają.

Nie udało nam się dowiedzieć jakie dokładnie jednostki będziemy mieli okazję zobaczyć. Ustalenia wciąż trwają, a konkretne informacje zostaną podane na początku nowego roku, po negocjacjach z kapitanami jednostek oraz podpisaniu umów. Na pewno pojawią się: STS Dar Młodzieży i STS Fryderyk Chopin.

Wojciech Szczurek, Prezydent Gdyni jest dumny z przyszłorocznych wydarzeń.

- To będzie święto dla wszystkich, którzy kochają żaglowce. Dar Pomorza będzie sercem Rzeczpospolitej Polskiej Morskiej- powiedział i nie ukrywa, że nie może doczekać się 40 rocznicy „Operacji Żagiel”.

Za niecały rok będziemy świadkami naprawdę pięknego i historycznego wydarzenia. Dla wielu będzie to wzruszający powrót do lat młodości, natomiast dla młodszego pokolenia rzadka możliwość podziwiania tylu pięknych żaglowców w jednym miejscu.

wtorek, 14 maja 2013

bez patentu


Jak powiedzieć pół prawdy, żeby starczyła za całe kłamstwo? Informatorzy “Rzeczypospolitej” tak wysmażyli medialny pasztet, że pół Polski współczuje biednym nowym żeglarzom i motorowodniakom, którzy nie mogą legalnie pływać z powodu... braku patentów! Ale to nieprawda!

“Rzeczpospolita” podała, że przez niechlujstwo urzędników w Polsce nie można zrobić uprawnień żeglarskich i motorowodnych, bo ministerstwa sportu i transportu, odpowiedzialne za rozporządzenie, które umożliwiałoby przeprowadzanie egzaminów patentowych, nie wydały go, chociaż stare przepisy wygasły już w październiku 2012 r. W efekcie Polski Związek Żeglarski oraz Polski Związek Motorowodny i Narciarstwa Wodnego nie mogą egzaminować na patenty. "Tysiące ludzi, którzy co roku w okresie przedwakacyjnym chcą zdobyć uprawnienia wodne, są w kropce. Podobnie jak tysiące małych firm, które zajmują się szkoleniem przyszłych żeglarzy.” Taką wiadomość podały dziś za wspomnianym dziennikiem m.in. główne internetowe portale informacyjne...
Sugestia, wynikająca z owego tekstu jest prosta: nie będzie patentów, nie da się w bieżącym sezonie legalnie pływać... Otóż – bzdura! Tak to jest, gdy ktoś nie zna żeglarskich realiów w Polsce, a te jak widać dziennikarzom wspomnianego dziennika i powtarzającym za nimi jak papugi redaktorom portali znane nie są... Przykładowo – na polskim śródlądziu każdy dorosły może prowadzić bez patentu jacht żaglowy o długości do 7,5 m po pokładzie i jacht motorowy do mocy silnika 10 kW (jednostki przeznaczone do turystyki i rekreacji). Nie wymaga też posiadania patentu uprawianie turystyki wodnej na jachtach motorowych o mocy silnika do 75 kW i o długości kadłuba do 13 m, których prędkość maksymalna ograniczona jest konstrukcyjnie do 15 km/h, czyli tzw. houseboatach. I nikt nie zabrania nikomu zrobienia kursu żeglarskiego, by posiąść umiejętność sprawnego żeglowania, a nie tylko patent. Przypominam – papier kiepsko pływa... I tak na wydanie dokumentu czeka się u nas czasem kilka tygodni (redakcja otrzymuje informacje o długim oczekiwaniu na wydanie stosownych dokumentów). Tak więc dla typowego kandydata na żeglarza wystarczy kurs i zaświadczenie o jego pomyślnym zakończeniu, które w przyszłości zamieni na stosowny dokument. A żeglować może od zaraz – typowe jachty w mazurskich czarterowniach często mają poniżej 7,5 m, by móc służyć żeglarzom bezpatentowym...

Znów obudziły się urzędnicze demony medialne monopolistycznych w wydawaniu wodniackich “prawek” związkach i doniosły do antyrządowo nastawionych mediów półprawdę (bo rozporządzenie trzeba wydać!), która po opisaniu przez niepatentowanych i bezkrytycznych wobec źródeł żurnalistów jest pełnym kłamstwem. Otóż oświadczamy – w Polsce można legalnie żeglować nawet bez patentu! Bo w żeglowaniu chodzi o praktyczną umiejętność, a nie o dokument! Piszemy o tym w “Żaglach” od lat...

żródło: www.zagle.com.pl

czwartek, 11 kwietnia 2013

Torpedy na dnie zatoki Gdańskiej.

Marynarka Wojenna prowadzi na Zatoce Gdańskiej akcję podjęcia niemieckich torped ćwiczebnych pochodzących z okresu II wojny światowej. Dotychczas podjęto 2 parogazowe torpedy ćwiczebne typu G7 kalibru 533 mm. W operacji uczestniczy niszczyciel min ORP „Mewa" oraz marynarze z Grupy Nurków-Minerów 13 Dywizjonu Trałowców. Akcja rozpoczęła się we wtorek, 9 kwietnia i potrwa do piątku, 12 kwietnia.
http://www.youtube.com/watch?v=0WwMB0QvMno&feature=youtu.be