Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trójmiasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trójmiasto. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 września 2015

Pierwszy polski prom elektryczny połączy Gdańsk z Helem.

Na zdjęciu ZeroCat - pierwszy na świecie zasilany elektrycznie prom do przewozu samochodów i ludzi. Zaprojektowany przez polskie biuro projektowe, wybudowany w polskiej stoczni. Obecnie pływa w Norwegii. Fot. nelton.pl




Budowa promu elektrycznego kursującego między Gdańskiem a Helem nabiera coraz bardziej realnych kształtów. Prom pasażersko-samochodowy ma przewozić około 80 samochodów i 200 pasażerów. O planach realizacji przedsięwzięcia rozmawiali pomysłodawcy i partnerzy idei oraz goście podczas targów Baltexpo 2015. Panel został zorganizowany przez portal GospodarkaMorska.pl oraz Klaster Logistyczno-Transportowy Północ-Południe.

- Z pewnością sama idea połączenia promowego pomiędzy Gdańskiem a Półwyspem Helskim nie jest żadnym „odkryciem Ameryki”. Jednak połączenie kilku nowych faktów sprawia, że tego typu projekt po raz pierwszy nabiera realnych kształtów. Dziś sprzyjają nam nowe technologie pozwalające na budowę niezwykle ekologicznego i innowacyjnego promu hybrydowego - to stwarza bardzo dobre perspektywy finansowania. Tym bardziej, że Gdańsk posiada infrastrukturę w postaci nowoczesnego Terminalu Westerplatte, który za chwilę skomunikowany będzie z głównymi dzielnicami Gdańska poprzez tunel pod Martwą Wisłą, a dzięki ostatnim inwestycjom (nowa Trasa Sucharskiego oraz Obwodnica Południowa) już dzisiaj jest świetnie skomunikowany z obwodnicą Trójmiasta, autostradą A1 oraz trasą S-7 - stwierdził pomysłodawca projektu Mateusz Kowalewski z portalu GospodarkaMorska.pl.

Marek Świeczkowski, prezes Klastra Logistyczno-Transportowego Północ-Południe, tchnął życie w pomysł realizacji tego przedsięwzięcia. Wraz z partnerami projektu podpisał już list intencyjny w tej sprawie. Prom ma mierzyć 80 m długości, będzie dysponował miejscem na 60-80 samochodów oraz ponad 200 pasażerów. Projekt promu ma być stworzony przez polskie biuro projektowe, a budową ma zająć się polska stocznia.

- Jesteśmy autorami projektu pierwszego elektrycznego promu na świecie, który Polacy zbudowali dla Norwegów. Jeśli oni mogą wdrażać innowacje w życie, dlaczego nie my? - skomentował Zbigniew Deinrych, senior advisor, z biura projektowego Nelton. - Już rozpoczęliśmy prace nad tym projektem. Jesteśmy na etapie opracowywania koncepcji studyjnej promu, który będzie innowacyjny i przyjazny dla środowiska – dodał Zbigniew Deinrych.

Zaprojektowany przez biuro Nelton prom mógłby powstać w Stocznia Remontowej Nauta, która posiada bogate doświadczenie w budowaniu innowacyjnych jednostek z zastosowaniem najnowszych technologii.

- Realizowaliśmy różne projekty finansowane przez unię, rządy norweskie, irlandzkie, angielskie. Możemy pochwalić się nawet udziałem w podobnej inwestycji budowy jednostki, która połączyła komunikacyjnie dwa porty – powiedział Reza Sohrabian, Head of Commercial Departament, Stocznia Remontowa Nauta.

Realizacja inwestycji będzie kosztowała około 40 mln zł. W tej chwili trwa poszukiwanie sposobów na sfinansowanie projektu.

- Z racji tego, że jest to innowacyjny projekt badawczo-naukowy i na wielu płaszczyznach prototypowy, liczymy na finansowanie jego budowy ze środków krajowych, ale też zagranicznych np. z programu Horyzont 2020 , czy Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Warto też zwrócić uwagę na środki, które są do zdobycia w Inteligentnych specjalizacjach Pomorza. W Urzędzie Marszałkowskim będą przeznaczone pieniądze na rozwój Pomorza, z których możemy skorzystać – oświadczył Marek Świeczkowski, prezes Klastera Logistczno-Transportwego Północ-Południe.

Jak podkreślają pomysłodawcy, idea powstania połączenia Gdańsk-Hel w zaproponowanej przez nich formie jest wręcz niezbędna. Istniejące przeprawy promowe na tej trasie funkcjonują tylko w sezonie i obsługują tylko ruch pasażerski. Zdaniem entuzjastów budowy elektrycznego promu, na całorocznych przeprawach promu pasażersko-samochodowego zyskają wszyscy: mieszkańcy, turyści, przedsiębiorcy. Drogą morską można by przeprawiać również różne towary do sklepów czy firm zlokalizowanych na w tym rejonie. Korzyści z tego rozwiązania byłyby obopólne dla Gdańska i Półwyspu Helskiego.

- To połączenie spowoduje ożywienie pod każdym względem. Liczymy na zdobycie stałych klientów przeprawiających się tą drogą, którzy zapewnią płynność finansową projektu – komentowali uczestnicy spotkania.

- Oczywiście chodzi też o odkorkowanie trasy z Trójmiasta na Hel. Wzmożony w sezonie ruch powoduje, że od lat trzeba stać w wielogodzinnych korkach, żeby dostać się na Półwysep - dodał kapitan Jerzy Uziębło, wieloletni prezes Krajowej Izby Gospodarki Morskiej.

Rozmowy w sprawie realizacji projektu są zaawansowane. Pomysłodawcy przedstawili założenia koncepcji m.in. zarządowi Portu Gdańsk, w-ce prezydentowi Gdańska, burmistrzowi Helu i Urzędowi Morskiemu.

- Wspomnieliśmy o tym projekcie także marszałkowi Mieczysławowi Strukowi, Wojewodzie Pomorskiemu i wszyscy byli zainteresowani tą ideą. Uważają oni, że jest to świetny pomysł pod względem ekonomicznym i ekologicznym. Projekt był też omawiany w kancelarii Jerzego Buzka, będzie również promowany w Sejmie - powiedział Marek Świeczkowski. Duże zainteresowanie inicjatywą wyraził również, obecny na spotkaniu, profesor Michał Kleiber, który obiecał wspierać tę inicjatywę.

30 września odbędzie się formalne spotkanie organizacyjne, na którym mają zapaść dalsze decyzje dotyczące realizacji projektu.

W panelu uczestniczyli:

Marek Świeczkowski, prezes Klastera Logiczno-Transporotwego Pólnoc-Południe
Sławomir Niecko, W-ce Przewodniczący Rady Klastra Logistyczno-Transportowego Północ-Południe
Jerzy Uziębło wieloletni prezes Krajowej Izby Gospodarki Morskiej
Reza Sohrabian, Head of Commercial Departament, Stocznia Remontowa NAUTA S.A.
Zbigniew Deinrych, senior advisor, Nelton sp. z o.o.
prof. Michał Kleiber, były prezes PAN
Mateusz Kowalewski, redaktor portalu GospodarkaMorska.pl
Dariusz Rudziński, prezes zarządu PRS

piątek, 8 listopada 2013

„OPERACJI ŻAGIEL” w przyszłym roku w Gdyni!

Już 15 sierpnia przyszłego roku będziemy świętować 40 rocznicę „Operacji Żagiel”, która odbędzie się w Gdyni. Pośród kilkudziesięciu żaglowców pojawią się również te największe, klasy A. To ważne wydarzenie dla wszystkich mieszkańców Trójmiasta, a w szczególności dla miłośników żeglugi. Zaplanowana data tym bardziej trafiona, ponieważ jak wiemy, 15 sierpnia jest dniem wolnym od pracy.

Operacja „Żagiel 1974”, były to jedyne tego typu regaty na świecie, których gospodarzem była Polska. Żaglowce pokonywały drogę od Kopenhagi aż po Zatokę Gdańską, a długość przebytej trasy wynosiła 320 mil morskich. W ówczesnych regatach udział wzięło 58 żaglowców pod kilkunastoma banderami. Nikomu nie przeszkadzała pogoda, która tego dnia była wyjątkowa kapryśna. Mieszkańcy Trójmiasta oraz turyści z zapartym tchem podziwiali jednostki i z niecierpliwością czekali na Dar Pomorza. Wówczas w klasie A wygrał radziecki bark Towariszcz i otrzymał on dzwon zwycięstwa oraz medal. Następne nagrody przyznano Niemieckiemu Gorch Fock oraz „naszemu” Darowi Młodzieży.

Prawie 40 lat temu „Operację Żagiel” zakończyła morska parada na Zatoce Gdańskiej. Otwierał ją radziecki bark Krauzensztern, a za nim płynęło prawie 700 innych jednostek.

Jak będzie wyglądała 40 rocznica tych wyjątkowych obchodów? Na pewno hucznie, ponieważ na chwilę obecną koszty imprezy wycenia się przynajmniej na 3 miliony złotych. Pojawi się przynajmniej 8 żaglowców klasy A oraz inne, mniejsze. W sumie kilkadziesiąt jednostek, które będzie można podziwiać, ale również zwiedzać. Organizatorzy zadbali o to, by mieszkańcy Trójmiasta oraz turyści mogli bliżej poznać żaglowce oraz przybywające załogi. Dodatkowo przyjemności zwiedzania towarzyszyć będą happeningi oraz koncerty. Jednak najbardziej oczekiwanym momentem będzie oczywiście parada morska.

Organizatorom rocznicy zależy na sprowadzaniu jak największej ilości jednostek, które brały udział w regatach w 1974 roku.

- Nie uda nam się jednak zrealizować planu na 100 procent, ponieważ żaglowce np. takie jak Towariszcz nie pływają już – ubolewają organizatorzy. - To nas jednak nie zniechęca, ponieważ stawiamy na największe i najpiękniejsze jednostki, aby zachwycić wszystkich gości – dodają.

Nie udało nam się dowiedzieć jakie dokładnie jednostki będziemy mieli okazję zobaczyć. Ustalenia wciąż trwają, a konkretne informacje zostaną podane na początku nowego roku, po negocjacjach z kapitanami jednostek oraz podpisaniu umów. Na pewno pojawią się: STS Dar Młodzieży i STS Fryderyk Chopin.

Wojciech Szczurek, Prezydent Gdyni jest dumny z przyszłorocznych wydarzeń.

- To będzie święto dla wszystkich, którzy kochają żaglowce. Dar Pomorza będzie sercem Rzeczpospolitej Polskiej Morskiej- powiedział i nie ukrywa, że nie może doczekać się 40 rocznicy „Operacji Żagiel”.

Za niecały rok będziemy świadkami naprawdę pięknego i historycznego wydarzenia. Dla wielu będzie to wzruszający powrót do lat młodości, natomiast dla młodszego pokolenia rzadka możliwość podziwiania tylu pięknych żaglowców w jednym miejscu.

poniedziałek, 7 października 2013

Uczniowie gimnazjów i liceów z całej Polski rozpoczęli walkę o bezpłatny semestr nauki na Atlantyku


Uczniowie gimnazjów i liceów z całej Polski rozpoczęli walkę o bezpłatny semestr nauki na Atlantyku


Wielu z nas marzy lub marzyło o pełnym przygód rejsie, który kształtuje charakter i pozwala nawiązać przyjaźnie na całe życie. Dla uczniów możliwość zamiany dwóch miesięcy nauki w zwykłej klasie na naukę na pokładzie jednego z największych żaglowców na świecie czyni takie marzenie dodatkowo kuszącym. Fundacja STS Fryderyk Chopin pomaga je zrealizować finansując w tym roku całościowo rejs Niebieskiej Szkoły 5 osobom i dofinansowując w znacznym stopniu pozostałe miejsca w ramach szkolnych rejsów. To ważna informacja dla wszystkich ambitnych, otwartych i szukających przygód młodych ludzi. Rekrutacja już trwa!



Od 1 lipca do 15 sierpnia trwa rekrutacja na rejs Niebieskiej Szkoły na trasie Lizbona – Martynika, który odbędzie się w terminie od 14 października do 20 grudnia 2013.

By starać się o finansowane przez Fundację STS Fryderyk Chopin miejsce na pokładzie Niebieskiej Szkoły każdy chętny uczeń musi standardowo odbyć 30-dniowy wolontariat i przedłożyć opinię opiekuna wolontariatu w celu potwierdzenia wykonanej pracy. Wyjątkowo, ze względu na bliski termin rejsu, w tej rekrutacji skrócono okres pracy wolontariackiej do 14 dni. Do wzięcia udziału w dalszych punktowanych etapach rekrutacji uprawnia każdy wolontariat podjęty od 01.2013 roku. Opinię opiekuna wolontariatu należy dostarczyć do biura Fundacji mailem w formie skanu lub listownie.



Kolejne dwa etapy rekrutacji pozwalają w sumie zdobyć 50 punktów, które mogą być przepustką na pokład Chopina. Obejmują one:

1. rozwiązanie testu online z wiedzy ogólnej na poziomie gimnazjum, na rozwiązanie testu składającego się z 25 pytań kandydaci mają 30 minut;

2. przygotowanie autoprezentacji odpowiadającej na pytanie Dlaczego to ja powinnam/ powinienem popłynąć na Niebieską Szkołę.

Jest o co walczyć – w ramach tego projektu Fundacja finansuje koszt pobytu na pokładzie Chopina w czasie rejsu Niebieskiej Szkoły. Przeloty do Lizbony i z Martyniki należy opłacić indywidualnie. Kolejną dobrą wiadomością dla chętnych jest informacja, iż pozostałe, płatne miejsca na pokładzie Chopina w ramach Niebieskiej Szkoły, zostały dofinansowaneprzez Fundację STS Fryderyk Chopin aż w 30%, dzięki czemu cena rejsu jest bardziej przystępna.


MORZE TO NAJLEPSZY WYCHOWAWCARejsy edukacyjne na pokładzie żaglowca STS Fryderyk Chopin organizowane są od chwili jego powstania, tj. 1992 roku i adresowane są do młodzieży w wieku od 15 do 18 lat. Projekt Niebieskiej Szkoły to sprawdzone i skuteczne połączenie regularnej nauki według programu szkolnego z żeglugą oceaniczną. W każdym rejsie Niebieskiej Szkoły może wziąć udział maksymalnie 25 uczniów. Podczas licznych godzin na morzu młodzież odbywa codzienne zajęcia lekcyjne, poznaje uroki żeglarstwa, podstawy nawigacji oraz pracy przy żaglach, a odwiedzając zagraniczne porty odkrywa świat, poznaje inne kultury i tradycje. Ale w trakcie rejsów młodzi żeglarze uczą się nie tylko życia na statku – rejs Niebieskiej Szkoły to niezwykła lekcja odpowiedzialności za siebie i innych, która uczy współpracy w grupie i pokonywania własnych słabości. Przede wszystkim jednak to niesamowita przygoda!


FUNDACJA STS FRYDERYK CHOPINFundacja STS Fryderyk Chopin została powołana w czerwcu 2011 roku. Misją Fundacji i jest wychowywanie młodzieży w oparciu o doświadczenia zdobyte na morzu, które stanowią ogromną wartość w dalszym rozwoju młodych ludzi. Morze kształtuje charakter zmuszając do podejmowania wyzwań, pokonywania własnych ograniczeń i słabości, uczy pracy w zespole i podejmowania za ten zespół odpowiedzialności. Nauka podczas rejsu daje zdecydowanie lepsze efekty niż podczas zajęć w tradycyjnej szkole, ponieważ oprócz wiedzy książkowej młodzież poznaje nowe kultury, tradycje, języki, ludzi. Taki rejs jest niezwykłą lekcją na całe życie...

Rekrutacja na kolejny rejs Niebieskiej Szkoły na trasie Martynika – Szczecin, który odbędzie się w terminie od 1 lutego do 1 kwietnia 2014 ruszy już w październiku tego roku.

POMAGAMY SPEŁNIAĆ MARZENIA...a

poniedziałek, 13 maja 2013

Sopot, Gdynia: Ćwiczenia ratownicze RATMAZ 2013. Pożar w hotelu i na statku


W weekend w Sopocie i Gdyni odbyła się trzecia edycja manewrów ratowniczych RATMAZ 2013, dedykowanych ratownikom z organizacji pozarządowych, a także zawodowcom - straży pożarnej i policji.

W sobotę przy sopockim molu na cumującej tu jednostce pływającej "Zodiak" wybuchł pożar, a w akcji ratowniczej uczestniczył m.in. śmigłowiec "Anakonda". Natomiast w godzinach wieczornych ogień trawił jeden z opuszczonych hoteli w Gdyni Orłowie.


Natomiast w niedzielę, także na sopockim molu, wybuchł agregat z prądem.


Najbardziej widowiskowym zadaniem okazał się pożar statku. Mało kto, ze spacerujących po molu, miał świadomość, że to tylko symulacja.




Źródło:

www.dziennikbaltycki.pl

wtorek, 23 kwietnia 2013

30 lat „Daru Młodzieży"


Jubileuszowy rejs na jednym z najszybszych żaglowców świata
Królestwo Król
a Artura
Król Artur zaimponował mi swoim kunsztem zaledwie kilka chwil po tym, gdy rzucono wszystko na dziobie i rufie. Zanim zamilkły pożegnalne okrzyki, zanim fregata zdołała się oddalić od nabrzeża, zanim na dobre ruszyliśmy w podróż...
Podczas trudnego manewru odchodzenia od nabrzeża pękł hol rufowy. Przez moment burta „Daru Młodzieży" znalazła się niebezpiecznie blisko innych jednostek cumujących przy Wałach Chrobrego w Szczecinie. Wyglądało to trochę tak, jakby „Dar" chciał się przykleić z powrotem do kei. Wtedy właśnie Król Artur z kamienną twarzą i absolutnym spokojem wydawał kolejne komendy. Wkrótce fregata dostojnie i leniwie oderwała się od kei i ruszyła w jubileuszowy niezwykły rejs.
Historia lubi się powtarzać
Cofnijmy zegar o 30 lat. Jest sobota, 10 lipca 1982 roku. Pod burtę szykującego się do wyjścia w morze „Daru Młodzieży" ściągają tłumy gdynian i wczasowiczów. Sezon jest w pełni, a lato wyjątkowo upalne. Żaglowiec pod dowództwem Tadeusza Olechnowicza wyrusza w dziewiczy rejs. Na Bałtyk, w cieśniny duńskie i na Morze Północne. Daniel Duda i Zbigniew Urbanyi w książce „Trzeci w wielkiej sztafecie" pisali: „O godzinie 10.09 zaczyna się trudna sztuka odciągnięcia »Daru Młodzieży« od kei. Wiemy, że ten żaglowiec bardzo niechętnie przesuwa się bokiem. Jest tak uparty, jakby nie chciał w ogóle opuszczać Gdyni, albowiem o godzinie 10.15 pękł jeden hol dziobowy. Drugi hol trzyma mocno i po chwili statek prezentuje się tłumom ze środka basenu portowego".
30 lat później na starcie do jubileuszowej wyprawy (sobota, 19 maja), „Darem Młodzieży" dowodzi nasz Król Artur, czyli Artur Król – uczeń kapitana Leszka Wiktorowicza, wieloletniego komendanta fregaty, który poprowadził żaglowiec w rejsie dookoła świata, wokół przylądka Horn i przez ryczące czterdziestki. Na nabrzeżu tym razem nie ma tłumów, ale wśród podziwiających żaglowiec znajduje się spora gromadka znajomych i przyjaciół. Są dzieciaki i dziewczyny machające swoim bliskim na pożegnanie, a także sporo przypadkowych osób. Na pokładzie oprócz 32 członków stałej załogi i 25 uczniów Technikum Morskiego w Szczecinie znajduje się grupa 120 dziennikarzy. Zerwany hol, tak jak przed trzydziestu laty, nie popsuł ani odejścia od nabrzeża, ani wyprawy.
Plac Kaszubski i Camelot
„Dar Młodzieży", czwarty na świecie żaglowiec pod względem wielkości, to wyjątkowa fregata. Nie jest zwykłą kombinacją stali, płótna i lin. Ma w sobie nieuchwytną magię i ducha słynnych poprzedników: nie istniejącego już „Lwowa" i stojącego od trzydziestu lat przy gdyńskim nabrzeżu sędziwego „Daru Pomorza", który w 2009 roku świętował 100. rocznicę wodowania.
Mamy na „Darze" plac Kaszubski, nazwany tak na cześć centralnego placu w Gdyni. Jest to duża wolna przestrzeń pod pokładem, miejsce, gdzie zwykle obiera się ziemniaki. Do tego zadania zawsze przystępuje spora grupa załogantów – dwadzieścia lub nawet trzydzieści osób. Chętnych nigdy nie brakuje, ale gdyby kiedyś zabrakło, zawsze można wyznaczyć kilka osób na ochotnika. Podczas jubileuszowego rejsu plac Kaszubski otrzymał własną tabliczkę ze stosowną nazwą. Od tej chwili każdy, kto kiedykolwiek odwiedzi żaglowiec, od razu zorientuje się, gdzie to jest. Podczas uroczystości odsłonięcia tabliczki nie zabrakło daru dla Króla Artura – na drzwiach kabiny kapitana zawieszona została tabliczka z napisem „Camelot". Artur Król zasłużył sobie na takie wyróżnienie nie tylko z powodu nazwiska.
Łaskawy Bałtyk
Bywają żaglowce dobre i złe, pechowe i szczęśliwe, nawietrzne i zawietrzne, zwrotne lub leniwe, miękkie albo twarde. Zygmunt Choreń, główny projektant „Daru Młodzieży", to światowy autorytet w dziedzinie żaglowców. Ale chyba nawet on nie mógł przewidzieć, jak będą się sprawowały na wietrze wszystkie maszty i reje, salingi, pajęczyna takielunku stałego i ruchomego, wanty i sztagi, wszystkie szoty, brasy, gejtawy i gordingi. Zapewniam was, „Dar Młodzieży" zachowuje się na morzu fantastycznie. Podczas naszego rejsu do Oslo warunki były wyjątkowo przyjazne. Bałtyk przyjął nas słońcem i wiatrem dochodzącym w porywach do sześciu stopni Beauforta. Sporą część trasy udało nam się pokonać pod żaglami. Nawet gdy wiało w twarz, morze było gładkie jak stół, a fregata mknęła po fali ze średnią prędkością od 7 do 8 węzłów. Niekiedy jechaliśmy powyżej 10 węzłów. Dzięki sprzyjającym wiatrom i niezłym przebiegom, wszędzie byliśmy przed czasem, co pozwalało na wciśnięcie w napięty plan dodatkowych atrakcji.
Kapitan Artur Król wyraźnie lubi, gdy żaglowiec płynie pchany wiatrem. W trakcie dziewięciu dni rejsu przez kilkadziesiąt godzin fregata pyszniła się niemal wszystkimi żaglami. Jeśli jeszcze nie zdarzyło wam się tańczyć pod gwiazdami i rozpostartymi nad głową żaglami, to uwierzcie, że tak właśnie wgląda żeglarskie szczęście.
Labirynty i tajemnice „Daru Młodzieży"
Sto metrów po pokładzie, dwa poziomy pod pokładem, na dziobie mesa załogowa, na rufie mesa oficerska, na prawej burcie kubryki dla pań, a na lewej dla panów. Łazienki i toalety na niższym poziomie. Jeśli myślicie, że nie sposób zgubić się na „Darze Młodzieży", jesteście w błędzie. Wystarczy wyjść spod prysznica i skręcić w niewłaściwą stronę, a wyląduje się przed wejściem do pomieszczenia sąsiadów.
Kubryki to miejsca mieszkalne i przestrzeń życiowa dla 150 osób. Na „Darze Młodzieży" mamy kubryki dziesięcio- i dwudziestoosobowe. Bywalcy mają swoje ulubione kubryki i ulubione koje. Niektóre mają nawet swoje nazwy, znane jedynie wtajemniczonym. Jedne miejsca są ciche, poukładane i tak bezpieczne, że aż ciut nudne. W innych ciągle coś się dzieje, gwary i śmiechy nie milkną prawie nigdy – nawet gdy kubryk zamieszkują załoganci starsi niż sam żaglowiec. Mało kto wie, że zanim przyjęto taką aranżację wnętrza, wśród twórców i projektantów fregaty trwała ostra dyskusja. Była to wojna o tradycję pod tytułem: hamaki czy koje (na „Darze Pomorza" studenci spali w hamakach zawieszonych w jednym pomieszczeniu). Owa dyskusja toczyła się przez wiele miesięcy, począwszy od lipca 1978 roku, czyli od chwili, gdy powstał projekt nowego żaglowca. Ustalono wtedy, że „Dar Pomorza" będzie gładkopokładową fregatą o długości całkowitej 105,4 metra (z bukszprytem), o zanurzeniu sześciu metrów i masztach o wysokości: fokmaszt i grotmaszt – 49 metrów, stermaszt – 40 metrów. Statek ma aż 26 żagli, w tym 14 rejowych, jeden gaflowy, 11 żagli trójkątnych (wraz z lataczem). Razem to 3015 metrów kwadratowych powierzchni. Można tym przykryć niejedno boisko piłkarskie.
Na żaglowcu z opresji zdrowotnych ratuje załogantów pielęgniarka, a w cięższych sytuacjach – lekarz. Mamy telewizor w mesie i pokoju klubowym. Ciepłą wodę pod prysznicem. Dwa silniki spalinowe Cegielski-Sulzer po 750 KM każdy i śrubę napędową nastawną. Fregata rozwija bez żagli prędkość ponad 12 węzłów. Ale chief engineer i jego współpracownicy dbają także o wiele innych urządzeń. Dzięki nim pracują zamrażarki i chłodnie, działa klimatyzacja oraz mnóstwo innych urządzeń, o których na co dzień nie chce nam się nawet myśleć. Dopiero gdy coś odmówi posłuszeństwa, biegniemy z problemem do mechanika. Najnowszą chlubą Jarosława Dąbrowskiego, głównego mechanika na „Darze", jest odsalarka, znakomicie działające urządzenie polskiej produkcji. Dzięki tej zdobyczy zamontowanej w schludnej, pomalowanej na biało i zielono maszynowni, mogliśmy się kąpać bez ograniczeń, więc z jubileuszowego rejsu wróciłam nie tylko szczęśliwa, ale też czysta. Po prostu niebywałe.
W stolicy wikingów
Już około 60 mil przed wejściem do Oslo na pokładzie pojawił się pilot. Pod jego czujnym okiem żaglowiec wprowadzony został w głąb fiordu, nad którym rozłożyła się stolica wikingów. Cumujący przy nabrzeżu „Christian Radich", szkolny żaglowiec Norweskiej Marynarki Handlowej, z charakterystycznym galionem ubranym w niebieską suknię kobiety, do momentu wpłynięcia polskiej fregaty był niewątpliwie najpiękniejszym i najokazalszym żaglowcem w całym porcie. Ten urodziwy jacht zbudowany w latach 30. XX wieku, znany jest z filmów i ma na koncie wiele żeglarskich sukcesów. Jednak przy „Darze Młodzieży" wdzięk norweskiego żaglowca przybladł.

Zgodnie z tradycją, cumujący w Oslo zaledwie przez dobę polski żaglowiec został na kilka godzin udostępniony zwiedzającym. A my ruszyliśmy w tym czasie do miasta, by podziwiać fantastycznie zachowane łodzie wikingów, niezwykłą tratwę „Kon-Tiki" i sławny z wypraw do Arktyki i Antarktyki statek „Fram". Żaglowiec przystosowany do podróży wśród lodowych pól zrobił na nas wrażenie nie mniejsze niż temperatura w Oslo przekraczająca w maju tego roku 30 stopni Celsjusza. Tak przyjazna aura wiosną na dalekiej północy i spory zapas czasu sprawiły, że kapitan postanowił sprawić załodze niespodziankę. Po oddaniu cum i pożegnaniu norweskiej stolicy „Dar Młodzieży" pokonał kilkadziesiąt mil na silniku, a potem rzucono kotwicę i niesforna brać dziennikarska zesłana została w szalupach ratunkowych na piknik na urokliwym skalistym brzegu. Była to okazja, by sprawdzić naszą karność. Dzięki „zesłaniu" mogliśmy sycić się do woli fantastyczną dziką przyrodą i podziwiać najpiękniejszą fregatę w promieniach zachodzącego słońca.

A skoro już o sytości mowa... Każdy potwierdzi, najlepsze jedzenie jest u mamy, a jeszcze lepsze tylko na „Darze Młodzieży". Cztery posiłki dziennie, chleb prosto z pieca, zupy, przystawki, kompociki, desery, nocne porcje. Ten tatar przy świetle księżyca, pomidorówka łagodnie falująca na talerzu, wędzone ryby i ciepłe drożdżówki – panowie kucharze, czapki z głów! Obieranie ziemniaków do waszych dzieł sztuki kulinarnej to prawdziwa frajda.
Katarzyna Skorska, Polskie Radio
Fot. S.Dynek

środa, 17 kwietnia 2013

Sunreef Yachts woduje trzy jachty dzień po dniu



Trzy jachty zamówione w 2012 roku zostały właśnie zwodowane w stoczni Sunreef Yachts. Druga i trzecia jednostka nowego modelu 60 Sunreef Power , LILU-YACHT i FOREVER, są gotowe do przekazania dumnym właścicielom.

Model 60 Sunreef Power łączy najważniejsze zalety katamaranu jakimi są stabilność, bezpieczeństwo i komfort żeglugi, przestrzenna kabina armatorska o szerokości nadbudówki, olbrzymi pokład słoneczny zagospodarowany czarterowo (jacuzzi, skuter motorowy, bar, część jadalna, materace do opalania)z typowym dla jachtu motorowego wykończeniem na miarę. Dodatkowo, na obu jednostkach zainstalowany został innowacyjny system IPS, który pozwala na wygodne manewrowanie łodzią przy niskich prędkościach dzięki joystickowi połączonemu ze specjalnym oprogramowaniem, które indywidualnie steruje silnikami.

Stałą bazą jachtu FOREVER będzie ekskluzywna marina z prywatnymi willami w Cancún na riwierze Meksykańskiej. Jacht będzie służył właścicielom i ich bliskim do eksploracji Ameryki Środkowej i basenu Morza Karaibskiego. LILU-YACHT swoją przygodę rozpocznie od podróży na Majorkę, a następnie przemierzać będzie pozostałe rejony Morza Śródziemnego.

Trzecia zwodowana jednostka to Sunreef 70 MAVERICK, imponujący katamaran żaglowy z minimalistycznym wystrojem wnętrz wyposażony w najnowsze technologie zapewniające maksimum zabawy na pokładzie. Jacht ugości do 12 pasażerów w 5 eleganckich kabinach wyposażonych w najbardziej wyszukane udogodnienia na miarę najwykwintniejszych hoteli na świecie. Sunreef 70 MAVERICK będzie dostępny do wynajęcia latem tego roku na Morzu Śródziemnym za pośrednictwem biura czarterowego Sunreef Yachts Charter.



poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Żeglarski Puchar Trójmiasta - Trzy dni regat, trzech gospodarzy


Dzięki zaangażowaniu trzech miast - Gdańska, Gdyni i Sopotu w kalendarzu regatowym Zatoki Gdańskiej pojawiło się nowe wydarzenie. Już dziś warto zarezerwować ostatni weekend maja i zgłosić załogę do Żeglarskiego Pucharu Trójmiasta!

Organizatorem imprezy jest Pomorski Okręgowy Związek Żeglarski a gospodarzami – Gdańsk, Gdynia i Sopot. Wszystkie trzy miasta mają wspaniałe żeglarskie tradycje i realizują uznane imprezy, które od lat cieszą się ogromną popularnością, Żeglarski Puchar Trójmiasta, to inicjatywa wyjątkowa, której potencjał tkwi w synergii - połączeniu sił i energii trzech miast – gospodarzy.

Jestem przekonany, że dzięki zaangażowaniu i wymianie doświadczeń trójmiejskich ośrodków żeglarskich, Żeglarski Puchar Trójmiasta ma szansę stać się ważnym punktem kalendarza regatowego i prawdziwym świętem żeglarstwa na Zatoce Gdańskiej – mówi Mateusz Kusznierewicz, pomysłodawca regat.  Ja już zgłosiłem swoją załogę do regat, wystartujemy w kategorii open dla jachtów powyżej 9 metrów. Zapraszam do rywalizacji i wspólnej zabawy!– dodaje mistrz olimpijski.

Impreza trwać będzie od 24 do 26 maja i zainauguruje sezon żeglarski na wodzie. Wydarzenie rozpocznie się w Gdańsku - jachty biorące udział w regatach przyjmowane będą od rana w Marinie Gdańsk, usytuowanej u nabrzeża Motławy. Gospodarzem drugiego dnia regat będzie Gdynia, a uroczyste zakończenie odbędzie się na molo w Sopocie. Każdy dzień zacznie się od wspólnego śniadania załóg w marinie, a po zmaganiach na wodzie, uczestnicy zaproszeni będą do wieczornego świętowania. W programie między innymi: poczęstunek, loterie i koncerty, połączone z ceremoniami wręczenia nagród dla zwycięzców wyścigów danego dnia. Towarzyszące regatom atrakcje na lądzie, będą ważnym elementem wydarzenia, bo celem Żeglarskiego Pucharu Trójmiasta ma być przede wszystkim integracja środowisk żeglarskich i propagowanie mody na żeglowanie po Zatoce Gdańskiej.

Zgłoszenia trwają!

Od 24 do 26 maja rywalizować będą jachty morskie, turystyczne i katamarany. Regaty są otwarte dla klas:
KWR
ORC
Jachty turystyczne  T - 1, T - 2, T - 3
Kategoria OPEN w ramach długości:
Jachty do 7 metrów
Jachty 7 - 9 metrów
Jachty powyżej 9 metrów
Katamarany - w klasie: A, F-18, OPEN

Przy zgłoszeniu minimum pięciu załóg danej klasy, organizator utworzy dodatkowe klasyfikacje.
W ramach pakietu startowego uczestnicy będą mieli zapewnione posiłki oraz udział w imprezach towarzyszących regatom. Do rywalizacji zaproszeni są zarówno profesjonaliści, jak i amatorzy, którzy mogą liczyć na wsparcie organizatora w skompletowaniu załogi i pomoc doświadczonych sterników. Pytania prosimy kierować na adres: info@zeglarskipuchartrojmiasta.pl

Sponsorem głównym wydarzenia jest Grupa Lotos. Inicjatywę wspierają prezydenci Gdańska, Gdyni
i Sopotu oraz Marszałek Województwa Pomorskiego Mieczysław Struk.

Szczegóły dotyczące imprezy i formularz rejestracyjny znajdują się na stronie internetowej: www.zeglarskipuchartrojmiasta.pl

Zachęcamy do zgłaszania załóg!

Żeglarski Puchar Trójmiasta

Organizatorem Żeglarskiego Pucharu Trójmiasta jest Pomorski Okręgowy Związek Żeglarski a gospodarzami imprezy są Gdańsk, Gdynia i Sopot. Sponsorem głównym jest Grupa Lotos. Inicjatywę aktywnie wspierają prezydenci miast-gospodarzy oraz Marszałek Województwa Pomorskiego Mieczysław Struk. Patroni medialni Żeglarskiego Pucharu Trójmiasta: Trojmiasto.pl, Dziennik Bałtycki, Radio Gdańsk, Żagle, Prestiż Trójmiasto, Sailbook.pl.