Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rejs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rejs. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 września 2015

S/y Selma Expeditions: Przejście Północno Zachodnie pokonane

Jacht Selma Expeditions - żeglując w ramach projektu: "Śladami arktycznych wypraw polarnych i Amundsena" - pokonał arktyczne Przejście Północno Zachodnie (North West Passage - NWP), jedną z najtrudniejszych tras żeglarskich na świecie.






NWP prowadzi od strony wschodniej z Północnego Atlantyku, okolic Grenlandi, Morza Baffina i Cieśniny Lancaster - na zachód, aż do Cieśniny Beringa, w okolice Alaski i Północnrgo Pacyfiku. Szlak NWP liczy ponad 3.000 Mm (ponad 5,5 tys. km), w tym ponad 1000 Mm (ponad 1,8 tys. km) przez obszary lodu, rozmarzającego tylko okresowo w krótkich miesiącach letnich. Przejście to kilka możliwych tras między wyspami Arktycznego Archipelagu Kanadyjskiego. To potencjalnie, prawie o 1/3, krótsza trasa z Europy na Daleki Wschód.

10.09.2015. nad ranem czasu polskiego, Selma Expeditions z kpt. Piotrem Kuźniarem i 7-mio osobową załogą pokonał Cieśninę Berringa i wpłynął na Morze Beringa. W ten sposób Selma dołączyła do elitarnej grupy ok. 200 jachtów, która - od czasu Amundsena - odbyła rejs Przejściem Północno-Zachodnim - przez Arktykę Kanadyjską (North West Passage) oraz 6tym jachtem pod polską banderą i 11tym z polską załogą, który tego dokonał. Pomimo postępującego zmniejszenia zalodzenia w Arktyce - Przejście Północno-Zachodnie dalej - jest jednym z najtrudniejszych tras żeglarskich na świecie.

Po 3 686 milach (ponad 6 800 km) i 37 dniach żeglugi od wyjścia z Sisimiut na Grenlandii, Selma symbolicznie kończy trasę Przejścia Północno Zachodniego (NWP) - przekraczając szeroką na ok. 85 km Cieśninę Beringa, geograficzną granicę pomiędzy Azją i Ameryką Płn. To właśnie tutaj przebiega linia zmiany daty. Cieśnina Beringa łączy Morze Czukockie z Morzem Beringa czyli Ocean Arktyczny z Pacyfikiem.

Rejsy arktyczną trasą North West Passage ze wschodu na zachód (z północnego Atlantyku na północny Pacyfik) możliwe są tylko pomiędzy sierpniem i październikiem. W pozostałym okresie, a czasami nawet wcześniej cały szlak skuwa lód. Ta morska droga z Europy do wschodniej Azji jest krótsza od tradycyjnej o ok. 1/3 i prowadzi drogami wodnymi wewnątrz kanadyjskiego Archipelagu Arktycznego. Pierwszy raz North West Passage pokonał 110 lat temu legendarny norweski polarnik - Roald Amundsen na 45tonowym kutrze GJØA. Wtedy zajęło to mu 3 lata. Dotychczas przepłynęło tą drogą ok. 220 jachtów żaglowych z całego świata, w tym 10 z polskimi załogami. Pierwszymi Polakami, którzy pokonali NWP byli dokładnie 30 lat temu (!) Wojtek Jacobson, Janusz Kurbiel i Ludomir Mączka na jachcie VAGABOND’EUX - pod francuską banderą. Był to rejs wymagający wielkiej wytrzymałości. Jacht Vagabond musiał 3 razy zimować w Arktyce. Pierwsze jachty pod polską banderą, które dokonały przejścia NWP to s/y NEKTON oraz s/y STARY - w 2006 roku.

Cała trasa North West Passage była pasjonującym spotkaniem z przyrodą oraz z rdzennymi mieszkańcami tych terenów - Iniutami i z historią odkrywania i zdobywania tego przejścia. Największe wrażenie na załogantach Selmy zrobiła Wyspa Dewon z marsjańskim krajobrazem gór stołowych i osypującymi się skałami osadowymi. To także miejsce przyjazne żeglarzom. Głębokie fiordy oferują tu bezpieczne schronienie na kotwicy. Inne szczególne miejsce to Fort Ross - z opuszczoną faktorią Hudson's Bay Company, której agenci skupowali tu skóry cennych lisów polarnych, białych niedźwiedzi i fok. Na początku XX wieku za tymi futrami szalały "wyższe sfery" Ameryki i Europy. Teraz niezamieszkałe budynki faktorii wciąż stoją i w razie konieczności służą zabłąkanym wędrowcom i żeglarzom. To właśnie tam można znaleźć na stronach księgi pamiątkowej wpisy naszych poprzedników na tej trasie, także z polskich jachtów.





Kolejne niezapomniane miejsce to malownicze przejście wąską cieśniną Bellota znaną z bardzo silnych prądów, gdzie na samym środku spotkano białego niedźwiedzia i trzy białe wieloryby - biełuchy. Płynący tędy prąd zapewnia chyba dostatek pokarmu bo i fok było tu sporo. Inne zapamiętane obrazki to - spotkanie w okolicach Gjoa Haven - swobodnie wędrującego ogromnego woła piżmowego, a w okolicach Cambridge Bay, w Narodowym Parku Mount Pelly, największe na świecie tereny kanadyjskich gęsi lęgowych.

Najciekawsze spotkania z mieszkańcami tych pięknych i surowych terenów - to na pewno te ze społecznością Innuitów w Toloyoak. Chmary ciekawskich, wszędobylskich i roześmianych dzieciaków. Selma i jej polska załoga - byli tam atrakcją. Wizyta w szkole oraz zwiedzanie pokładu jachtu pod biało-czerwona banderą przez ponad setkę maluchów to na pewno niezłe przeżycie. Sto mil dalej, w Gjoa Haven trafiliśmy na inuicke "Święto Końca Lata". Okazja do poznania lokalnych tańców, śpiewu oraz zobaczenia inuickich rzeźbiarzy przy pracy.

Kolejne wrażenia odkrywane w kolejnych zatokach i cieśninach - to pamiątki po odkrywcach i uczestnikach wielkich wypraw arktycznych sprzed ponad 100 lat, takich jak wyrzucony na brzeg wrak statku HMS Fury z wyprawy admirała Williama Edwarda Parry, czy dzwon wydobyty z wraku statku EREBUS z nieszczęsnej wyprawy Franklina oraz kolekcje przedmiotów codziennego użytku zebrane wśród Innuitów w okolicach Gjoa Haven przez Amundsena, który to miejsce nazwał i tak upodobał.

Pisząc o polskich rejsach Przejścia Północno-Zachodniego (North West Passage) nie wolno zapominać jeszcze jednego nazwiska: Wojciech (Victor) Wejer. To Polak od lat mieszkający w Toronto w prowincji Ontario w Kanadzie, który co prawda osobiście nie przepłynął Przejścia Północno-Zachodniego ale wie o nim wszystko i od dziesiątek lat zbiera i analizuje wszystkie możliwe informacje na temat żeglugi w Arktyce, a następnie wspomaga swoją wiedzą płynące tam jachty. Dzięki nowoczesnym środkom łączności - jako "routier na lądzie" (nawigator lodowy) Wejer pilotuje praktycznie wszystkie polskie jachty i wiele innych pod banderami z całego świata, które żeglują przez Arktykę. Dzięki łączności satelitarnej, Wojciech (Victor) Wejer był stałym konsultantem rejsu Selma Expeditions przez Przejście Północno-Zachodnie. Wojciech (Victor) Wejer jest też autorem locji - przewodnika dla żeglujących przez Przejście Północno-Zachodnie, pod tytułem: "Yacht Routing Guide to the North West Passage: Reported safety of anchorages and shelters" oraz współautorem książki: "Arctic and Northern Water.

Międzynarodowe zainteresowanie Arktyką jest coraz większe, a transport morski, z powodu zmniejszania się powierzchni lodów - staje się coraz łatwiejszy. Tylko w ostatnich 2 tygodniach pobliską Alaskę odwiedził Prezydent USA, a na Morzu Beringa manewry prowadziły statki chińskiej marynarki wojennej. Gwałtownie zwiększyła się też aktywność arktycznych projektów rosyjskich. Nie jest tajemnicą, że Arktyka posiada jeszcze nie-wydobywane ogromne złoża ropy (ok. 15% zasobów światowych) i gazu (około 30 % zasobów światowych). Obecnie, kiedy polarny lód powoli zanika - światowe potęgi, na czele z arktyczną piątką: Rosja, USA, Kanada, Dania, i Norwegia - chcą kontrolować i wydobywać te bogactwa, które w dodatku znajdują się dwa razy bliżej do Azji i zachodnich wybrzeży USA, niż obecne eksploatowane. . Na pewno może to zaburzyć naturalny eko-system, co może mieć wpływ na klimat - także ten w Europie i Polsce. Ale wyścig już się rozpoczął. Może załoganci obecnego rejsu Selma Expeditions będą jednymi z ostatnich podziwiających Arktykę w swojej jeszcze naturalnej postaci.

To jeszcze nie koniec wyprawy "Śladami arktycznych wypraw polarnych i Amundsena".. Przed załogą Selmy jeszcze blisko 1000 mil żeglugi (ok. 1,850 km) przez trudne, szczególnie we wrześniu, Morze Beringa - w drodze do Dutch Harbour na Aleutach (Alaska). Trudnością są małe głębokości, stroma falę i częste sztormy. Pamiętamy, że to tutaj kręcono serial TV DISCOVERY - "Najtrudniejsze Zawody Świata" - o poławiaczach krabów. Obecnie wiatr wieje z siłą 7. stopni B. i ma trochę się wzmóc do 8. B. Dobrze, że z dobrego dla nas kierunku. Selma powinna dotrzeć do finalnego portu - na przełomie trzeciego i czwartego tygodnia września. Ale jak zawsze na oceanach, a na morzach polarnych szczególnie - o wszystkim zadecyduje pogoda...

Pozdrawiamy z s/y Selma Expeditions na Morzu Beringa
- Piotr Kuźniar z załogą.

Źródło: Selma Expeditions.com

niedziela, 30 marca 2014

Czarter naszej Floty. Serdecznie zapraszam! Najniższe ceny na Jezioraku. Antila 24 Antila 26 PROMOCYJNE CENY!!!ZADZWOŃ a ODPOWIEM NA WSZYSTKIE PYTANIA !!CENY LECĄ na GŁOWĘ!!

Witam Serdecznie! 

Super Ceny na dłuższe czartery :) 


W nasza flota to dwa jachty Antila 26 , jeden jacht Antila 24 i Crusier "szewdzik" .
Jachtów typu Antila nie trzeba zbytnio reklamować są to bardzo udane jednostki, Crusier "szewdzik" lux to jacht dla 6 osób o długości 9m bardzo dobrze wyposażony i sprawiający wiele radości z pływania. Więcej informacji udzielę telefonicznie lub drogą mailową Zachęcam do korzystania z naszych usług.


CENNIK SEZON 2014. Są to ceny promocyjne od nas dla WAS :) Na pierwszy rok czarteru naszego stowarzyszenia. 

SILNIK GRATIS!!!

Cennik na sezon 2014

Typ jachtuIlość koji01.V - 04.V05.V - 01.VI
02.VI - 18.VI
23.VI - 30.VI
19.VI - 22.VI01.VII - 17.VIII18.VIII - 31.VIII01.IX - 30.IX
Crusier "szwedzik" lux6360310310360360310300
Antila 268250210210250250210200
Antila 246230180180230230180170


MAMY JESZCZE WOLNE TERMINY!!!  ALE POMALUTKU KALENDARZ PĘKA W SZWACH :) 



Dopłaty:


Dopłaty:
1) Sprzątanie jachtu od 100zł
2) Wypożyczenie WC chemicznego 80zł
3) 20% dopłata przy czarterze poniżej 3 dni

Płatność:
- 1 rata - 40% wartości czarteru przelew do 7 dni od otrzymania umowy
- 2 rata - 60% w dniu czarteru lub po innym ustaleniu z obsługą

Zniżki:
1) 5% - 2 tydzień czarteru
2) 10% - 3 tydzień czarteru

Gratisy:
1) Naładowany akumulator
2) Pełna butla gazowa
3) 5 litrów paliwa przy czarterze minimum 7 dni
4) Serwis na Jezioraku
5) WC na przystani
6) każdy jacht jest wyposażony w silnik firmy Mercury lub Tohatsu- GRATIS !!!

Kaucje:
1) Antila 26, Antila 24 - 700zł
2) Crusiier -800zł

Warunkiem dokonania rezerwacji jest podpisanie "umowy wynajmu jachtu", "regulaminu wypożyczania jachtów" oraz wpłacenie zaliczki. Ustalenia dotyczące terminu czarteru, wysokości zaliczki czy wyposażenia dodatkowego - bezwzględnie należy ustalić z obsługą tel. 609-556-165 w godzinach od 8.00 do 20.00 ( w innych porach też można dzwonić:) )oraz pocztą elektroniczną 24h. O ile ustalenia nie stanową inaczej, pierwszą przedpłatę w wysokości 40% całkowitej wartości usługi, należy przesłać na adres podany w umowie, w nieprzekraczalnym terminie 7 dni od daty wystawienia umowy. Pozostałe 60% należy wpłacić w dniu odbioru jachty lub po ustaleniach z obsługą w inny sposób.
Wydanie jachtu odbywa się pierwszego dnia czarteru od godz. 16:00 do godz. 20:00.
Zdawanie jachtu odbywa się zawsze w przystani "zdawczo-odbiorczej" w siemianach ostatniego dnia czarteru:
- w sezonie (02.07 - 30.08) od godz. 8:00 do godz. 12:00
- poza sezonem od godz. 14:00 do godz. 18:00 (o ile ustalenia nie stanowią inaczej)
na podstawie protokołu zdawczo - odbiorczego, który stanowi integralną część umowy wynajmu jachtu.
Poza tym w dniu odbioru jachtu pobieramy kaucję w wysokości 700, 800 PLN w zależności od jachtu, której zwrot nastąpi ostatniego dnia czarteru po podpisaniu protokołu zdawczo - odbiorczego. Wszystkie jachty mają silniki zaburtowe (Mercury lub Tohatsu) oraz na życzenie WC chemiczne.


Przystań Siemiany pole u Hermana
14-214 Siemiany
czarter jachtów: tel. +48 609 556 165
pomoc żeglarzom podczas czarteru: tel. +48 609 556 165

• e-mail: czarter.siemiany@gmail.com








poniedziałek, 10 marca 2014

Pogoria





Niewiele jest żaglowców, których narodziny wzbudziły większe emocje niż Pogoria, wysmukła barkentyna o strzelistych masztach i prostym stylowym wnętrzu. Zbudowana w 1980 roku dla Bractwa Żelaznej Szekli - organizacja o celach zbliżonych do STA - stanowiła własność Telewizji Polskiej, która sfinansowała jej budowę i zapewniła środki na eksploatację żaglowca. Podejrzewano, że Pogoria jest luksusowym jachtem jednego z prominentnych przedstawicieli ówczesnego, politycznego establishmentu kraju wkraczającego w ostry kryzys ekonomiczny.

Debiut Pogorii w regatach Cutty Sark miał miejsce na trasie wyścigu Mon-Karlskrona żaglowiec pierwszy minął linię mety, pozostawiając żaglowce klasy A daleko z tyłu.

Jednostka okazała się szybka, dzielna i bezpieczna, oceną tę potwierdziły następne długie rejsy statku, wyprawa na Antarktydę, gdzie żaglowiec spełniał rolę transportowca, przewożąc ludzi i sprzęt z antarktycznej stacji PAN oraz rejs do Sri Lanki i z powrotem z młodzieżą na pokładzie (1983-84), znany jako Szkoła Pod Żaglami, jako że jej uczestnicy godzili zwykłe obowiązki załogi żaglowca z nauką. Wielki sukces Szkoły sprawił, że przedsięwzięciem i statkiem zainteresowali się Kanadyjczycy, którzy zorganizowali na jego pokładzie podobną szkołę. W trakcie trwania Szkoły statek opłynął świat. Kolejnym przedsięwzięciem była wyprawa zorganizowana w formie Szkoły w latach 1988-89, z młodzieżą z Polski, Stanów Zjednoczonych oraz Związku Radzieckiego. Pogoria pokonała wtedy trasę dookoła Przylądka Horn, w bardzo trudnych warunkach, płynął w kierunku ze wschodu na zachód.

Na początku lat 90-tych Pogoria przyżyła prawdziwe, chociaż nie-morskie zagrożęnie, kiedy okazało się, że brak środków finansowych uniemożliwia przeprowadzenie niezbędnego remontu klasowego. Sytuację uratowała jednak grupa żeglarzy z Gdyni, dzięki których inicjatywie żaglowiec został objęty organizacją opieką tego miasta. Wkrótce potem założyli oni stowarzyszenie STA - Polska. Obecnie Pogoria jest żaglowcem szkolnym i pływa z młodzieżą w ramach akcji "Szkoła pod żaglami". Stowarzyszenie STA organizuje również rejsy komercyjne. Obecnie żaglowiec jest po remoncie zostały przebudowane kabiny, mesę i kuchnia.


DANE TECHNICZNE
Rok budowy: 1980 Pow. żagli: 1 000 m2
Typ: Barkentyna Wyporność: 342 tony
Dł. max: 46,8 m Załoga: 53 osób
Dł. kadłuba: 40,9 m Armator: STA, Polska

Wys. max: 33,5 m Materiał konstrukcyjny: stal
Szerokość: 8 m Budowniczy: Stocznia Gdańska, Polska
Zanurzenie: 3,8 m Silnik 310 KM, Diesel

wtorek, 4 lutego 2014

Lwów -mój ulubiony





Pierwszym polskim żaglowcem szkolnym, kolebką nawigatorów jeszcze Tczewskiej Szkoły Morskiej, był trzymasztowy bark - LWÓW. Zbudowany w 1869 roku w Wielkiej Brytanii, jako fregata CHINSURA, transportował towary i pasażerów do Indii i Australii. W 1883 roku przeszedł pod włoską banderę zmieniając nazwę na LUCCO, a w 1915 roku stał się własnością holenderskiego armatora, który przetaklował go na bark z nazwie NEST. Został wyszukany przez kapitana żeglugi wielkiej Gustawa Kańskiego, który był inspektorem Państwowej Szkoły Morskiej w Tczewie. W lipcu 1920 roku został zakupiony przez WSM w Tczewie. W latach 1921-1929 jako szkolny żaglowiec pod polską banderą przewoził ładunki, by w ten sposób zarobić na własne utrzymanie. Jako pierwszy polski statek przekroczył równik podczas rejsu do Brazylii w 1923 roku. W 1929 roku został zastąpiony przez DAR POMORZA i został przekazany marynarce wojennej i wykorzystywany jako hulk. W 1938 roku został rozebrany.





DANE TECHNICZNE
Rok budowy: 1869 Pow. żagli: 1 500 m2
Typ: Bark Tonaż: 1293 BRT
Dł. max: 85,1 m Załoga: 35 osób + 140 uczniów
Dł. kadłuba: 79 m Armator: WSM, Polska

Wys. max: 33,5 m Materiał konstrukcyjny: stal
Szerokość: 11,4 m Budowniczy: G.R. Cloover and Co. w Birkenhead (W.Brytania)
Zanurzenie: 6,9 m Silnik: brak danych

wtorek, 10 grudnia 2013

Generał Zaruski





Drewniany tradycyjny kecz gaflowy jest obecnie najstarszym polskim żaglowcem. Nosi nazwisko Mariusza Zaruskiego, byłego kapitanaZAWISZY CZARNEGO, który jeszcze przed II wojną światową położył ogromne zasługi dla rozwoju żeglarstwa w Polsce. Mariusz Zaruski poświęcił wiele energii dla urzeczywistnienia idei szkolenia młodzieży na pokładach żaglowców. To m.in. jego działaniom należy zawdzięczać zakończoną sukcesem akcję zbierania funduszy na zakup żaglowca szkolnego DAR POMORZA. Z jego inicjatywy w 1938 roku złożono zamówienie na mniejszy żaglowiec w stoczni szwedzkiej. Gotową w 1939 roku jednostkę odebrano jednak dopiero po wojnie. Podczas wojny żaglowiec żeglował pod szwedzką banderą i pod szwedzką nazwą: KRYSWSAREN. W 1945 roku został przekazany Polsce i został przemianowany na Generała Zaruskiego, ale w 1948 roku znowu został przemianowany na MŁODĄ GWARDIĘ. W 1957 roku powrócił do dawnej nazwy. Przez wiele lat żaglowiec pływał z młodzieżą po wielu morzach. 3 listopada 2008 roku żaglowiec został kupiony przez Miasto Gdańsk, natomiast jego armatorem obecnie jest Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji. Jacht jest w stanie rewitalizacji.

DANE TECHNICZNE
Rok budowy: 1939 Pow. żagli: 315 m2
Typ: Kecz gaflowy Tonaż: 71 BRT
Dł. max: 28 m Załoga: 30 osób
Dł. kadłuba: 25,3 m Armator: Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji


Wys. max: - Materiał konstrukcyjny: drewno
Szerokość: 5,8 m Budowniczy: Szwecja
Zanurzenie: 3,5 m Silnik: 2 silniki pomocnicze "REKIN" o łącznej mocy 190 KM

wtorek, 3 grudnia 2013

Fryderyk Chopin

Fryderyk Chopin


Fryderyk Chopin jest prawdopodobnie najszybszą jaką kiedykolwiek zbudowaną jednostką tego typu. Jego konstruktorem jest słynny Zygmunt Choreń Twórca jednostek klasy DAR MŁODZIEŻY i POGORIA. wykorzystał własne przemyślenia, uzyskane w trakcie eksploatacji skonstruowanych przez siebie jednostek, toteż Fryderyk Chopin jest niewątpliwie statkiem stanowiącym ostatnie słowo w dziedzinie konstrukcji rejowych statków żaglowych średniej wielkości.

Fryderyk Chopin zajął piąte miejsce w Regatach Kolumba (w regatach uczestniczyło prawie 100 jednostek). Właścicielem statku na początku była Fundacja "Międzynarodowa Szkoła pod Żaglami" Krzysztofa Baranowskiego, jej podstawowym celem było szkolenie młodzieży w wieku 16 -19 lat. Obok obowiązków na statku młodzież miała normalną naukę na poziomie szkoły średniej.

piątek, 15 listopada 2013

Dar Pomorza

Dar Pomorza





Statek został zbudowany w stoczni Blohm und Voss w Hamburgu w roku 1909 jako PRINZESS EITEL FRIEDRICH i pełnił rolę statku szkolnego Niemieckiej Marynarki handlowej aż do wybuchu I wojny światowej. W czasie wojny był bazą okrętów podwodnych w Kilonii, a po wojnie został przekazany Francji w ramach odszkodowań wojennych. Tam zmieniono mu nazwę na COLBERT i planowano wykorzystanie w roli statku szkolnego, ale w końcu przekazano go baronowi de Foreste z Nantes jako rekompensatę za zarekwirowanie w czasie wojny luksusowego jachtu TORANE. Ostatecznie jednak adaptacji fregaty na jacht nie doszło. Statek niszczał w Saint Nazare, aż w 1929 roku kupili go Polacy, którzy poszukiwali żaglowca mogącego zastąpić wysłużony statek żaglowy "LWÓW".

Statek przemianowano na POMORZE i przeholowano do Nakskov w Danii, gdzie po generalnym remoncie nadano mu nazwę DAR POMORZA odzwierciedlając fakt finansowania zakupu ze społecznych składek. Jego nazwa nawiązuje do ofiarności mieszkańców Pomorza. Przybył do Polski i 30 lipca 1930 roku został uroczyście przekazany w użytkowanie Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni. Od tego czasu żaglowiec służył niezmiennie szkoleniu przyszłych oficerów polskiej Marynarki Handlowej.

W latach trzydziestych statek dwukrotnie opłynął kulę ziemską, pokonując przy tym w roku 1937 trasę dawnych żaglowców dookoła Przylądka Horn. Dwukrotnie wygrał regaty "Cutty Sark" w 1972 i 1980. Udział żaglowca w tych regatach miał ogromny wpływ na ich rozpropagowanie w całym świecie, a w szczególności w naszym rejonie. Wówczas był on bowiem pierwszą jednostką , przybyła spoza tzw. żelaznej kurtyny. Wkrótce dołączyli do niego inni...

Swój ostatni rejs odbył w 1982 roku. Obecnie jako statek-muzeum stoi zacumowany w porcie w Gdyni.



DANE TECHNICZNE
Rok budowy: 1909Pow. żagli: 2 100 m2
Typ: FregataTonaż: 1561 BRT, wyporność: 2500
Dł. max: 93 mZałoga: 189 osób
Dł. kadłuba: 80,3 mArmator: Muzeum Morskie w Gdańsku
Wys. max: 41,4 mMateriał konstrukcyjny: stal
Szerokość: 12,6 mBudowniczy: Stocznia Blohmund Voss, Hamburg, Niemcy
Zanurzenie: 5,7 mSilnik 430 KM, MAN, Diesel

wtorek, 12 listopada 2013

Postanowiłem Przedstawić Piękne Żaglowce. Dziś Dar Młodzieży.

Dar Młodzieży



Dar Młodzieży wprowadzono do służby w celu zastąpienia wyekplostowanego już innego polskiego żaglowca "DAR POMORZA". Statek został zbudowany w 1982 roku w Polsce, przez Stocznię Gdańską, częściowo ze składek społeczeństwa. Konstruktorem fregaty jest inż. Zygmunt Choreń. Dar Młodzieży mimo krótkiego jeszcze życiorysu zdążył wziąć udział w zlocie żaglowców w Japonii w 1983 roku, okrążyć świat w latach 1986/87 drogą wokół Hornu oraz uczestniczył w Operacji Columbus w 1992 roku zorganizowanej z okazji 500-lecia odkrycia Ameryki. W regatach Cutty Sark zadebiutował w 1982 roku, biorąc udział w wyścigu z Falmouth do Lizbony a następnie z Vigo do Southampton, w którym zwyciężył w klasie wielkich żaglowców rejowych. Od tego czasu Dar Młodzieży jesy stałym uczestnikiem regat.

W 1988 roku żaglowiec wyruszył na żeglugę około ziemską, docierając do Australii na obchody jej 200-lecia, zapisując się trwale w pamięci wszystkich widzów brawurowym przejściem pod mostem w Sydney z wszystkimi postawionymi żaglami!!! O charakterze tego przedsięwzięcia świadczy fakt, że w pewnym momencie odległośc topów masztów od jego przęseł wynosiła jeden metr.

W następnym roku żaglowiec powrócił do kraju trasą dookoła przylądka Horn. W kolejnych latach jednostka kontynuowała pływania ze studentami Wyższej Szkoły Morskiej z Gdyni na wodach bałtyckich, europejskich i amerykańskich. W następstwie sukcesów Daru Młodzieży powstały inne jednostki tej samej klasy: CHERSONES, MIR, PAŁŁADA, DRUŻBA i NADIEŻNA zbudowane dla armatora rosyjskiego. Pomiędzy sobą różnią się niektórymi szczegółami ożaglowania oraz rozplanowaniem pokładów.

DANE TECHNICZNE

Rok budowy: 1982Pow. żagli: 3 137,5 m2
Typ: FregataTonaż: 2 385 BRT
Dł. max: 109,2 mZałoga: 194 osób
Dł. kadłuba: 94,2 mArmator: Wyższa Szkoła Morska, Gdynia
Wys. max: 50,1 mMateriał konstrukcyjny: stal
Szerokość: 13,9 mBudowniczy: Stocznia Gdańska, Polska
Zanurzenie: 6,3 mSilnik 2 x 750 KM, Cegielski-Sulzer, Diesel

poniedziałek, 7 października 2013

Uczniowie gimnazjów i liceów z całej Polski rozpoczęli walkę o bezpłatny semestr nauki na Atlantyku


Uczniowie gimnazjów i liceów z całej Polski rozpoczęli walkę o bezpłatny semestr nauki na Atlantyku


Wielu z nas marzy lub marzyło o pełnym przygód rejsie, który kształtuje charakter i pozwala nawiązać przyjaźnie na całe życie. Dla uczniów możliwość zamiany dwóch miesięcy nauki w zwykłej klasie na naukę na pokładzie jednego z największych żaglowców na świecie czyni takie marzenie dodatkowo kuszącym. Fundacja STS Fryderyk Chopin pomaga je zrealizować finansując w tym roku całościowo rejs Niebieskiej Szkoły 5 osobom i dofinansowując w znacznym stopniu pozostałe miejsca w ramach szkolnych rejsów. To ważna informacja dla wszystkich ambitnych, otwartych i szukających przygód młodych ludzi. Rekrutacja już trwa!



Od 1 lipca do 15 sierpnia trwa rekrutacja na rejs Niebieskiej Szkoły na trasie Lizbona – Martynika, który odbędzie się w terminie od 14 października do 20 grudnia 2013.

By starać się o finansowane przez Fundację STS Fryderyk Chopin miejsce na pokładzie Niebieskiej Szkoły każdy chętny uczeń musi standardowo odbyć 30-dniowy wolontariat i przedłożyć opinię opiekuna wolontariatu w celu potwierdzenia wykonanej pracy. Wyjątkowo, ze względu na bliski termin rejsu, w tej rekrutacji skrócono okres pracy wolontariackiej do 14 dni. Do wzięcia udziału w dalszych punktowanych etapach rekrutacji uprawnia każdy wolontariat podjęty od 01.2013 roku. Opinię opiekuna wolontariatu należy dostarczyć do biura Fundacji mailem w formie skanu lub listownie.



Kolejne dwa etapy rekrutacji pozwalają w sumie zdobyć 50 punktów, które mogą być przepustką na pokład Chopina. Obejmują one:

1. rozwiązanie testu online z wiedzy ogólnej na poziomie gimnazjum, na rozwiązanie testu składającego się z 25 pytań kandydaci mają 30 minut;

2. przygotowanie autoprezentacji odpowiadającej na pytanie Dlaczego to ja powinnam/ powinienem popłynąć na Niebieską Szkołę.

Jest o co walczyć – w ramach tego projektu Fundacja finansuje koszt pobytu na pokładzie Chopina w czasie rejsu Niebieskiej Szkoły. Przeloty do Lizbony i z Martyniki należy opłacić indywidualnie. Kolejną dobrą wiadomością dla chętnych jest informacja, iż pozostałe, płatne miejsca na pokładzie Chopina w ramach Niebieskiej Szkoły, zostały dofinansowaneprzez Fundację STS Fryderyk Chopin aż w 30%, dzięki czemu cena rejsu jest bardziej przystępna.


MORZE TO NAJLEPSZY WYCHOWAWCARejsy edukacyjne na pokładzie żaglowca STS Fryderyk Chopin organizowane są od chwili jego powstania, tj. 1992 roku i adresowane są do młodzieży w wieku od 15 do 18 lat. Projekt Niebieskiej Szkoły to sprawdzone i skuteczne połączenie regularnej nauki według programu szkolnego z żeglugą oceaniczną. W każdym rejsie Niebieskiej Szkoły może wziąć udział maksymalnie 25 uczniów. Podczas licznych godzin na morzu młodzież odbywa codzienne zajęcia lekcyjne, poznaje uroki żeglarstwa, podstawy nawigacji oraz pracy przy żaglach, a odwiedzając zagraniczne porty odkrywa świat, poznaje inne kultury i tradycje. Ale w trakcie rejsów młodzi żeglarze uczą się nie tylko życia na statku – rejs Niebieskiej Szkoły to niezwykła lekcja odpowiedzialności za siebie i innych, która uczy współpracy w grupie i pokonywania własnych słabości. Przede wszystkim jednak to niesamowita przygoda!


FUNDACJA STS FRYDERYK CHOPINFundacja STS Fryderyk Chopin została powołana w czerwcu 2011 roku. Misją Fundacji i jest wychowywanie młodzieży w oparciu o doświadczenia zdobyte na morzu, które stanowią ogromną wartość w dalszym rozwoju młodych ludzi. Morze kształtuje charakter zmuszając do podejmowania wyzwań, pokonywania własnych ograniczeń i słabości, uczy pracy w zespole i podejmowania za ten zespół odpowiedzialności. Nauka podczas rejsu daje zdecydowanie lepsze efekty niż podczas zajęć w tradycyjnej szkole, ponieważ oprócz wiedzy książkowej młodzież poznaje nowe kultury, tradycje, języki, ludzi. Taki rejs jest niezwykłą lekcją na całe życie...

Rekrutacja na kolejny rejs Niebieskiej Szkoły na trasie Martynika – Szczecin, który odbędzie się w terminie od 1 lutego do 1 kwietnia 2014 ruszy już w październiku tego roku.

POMAGAMY SPEŁNIAĆ MARZENIA...a

niedziela, 15 września 2013

Clipper Race: Henri Lloyd clock 30.7 knots, the highest-ever race speed recorded in the event


Henri Lloyd, one of the fleet of a dozen, 70-foot Clipper boats taking part in the 2013-14 race, created history on Thursday by clocking 30.7 knots – the quickest speed ever recorded in the nine editions of the event.
The vessel was making its way to the west of Portugal on leg one of the race, which began in London earlier in September, en route to Brazil, over 5,000 nautical miles away.
Delighted crewmember Jo Morris, who was in charge when the pace was reached, said: "It was incredibly fast, I could feel it coming as the swell picked up the boat we had a huge amount of spray come over the deck so I couldn't see everything very clearly.
"We just shouted at everyone to hold on and I just let the boat glide down the wave and onto the next one. Definitely got the rest of the crew very excited, and I'm extremely happy to be the first to get the 70's over 30 knots. It's going to be amazing for those that break my record in the Southern Ocean."
Skipper Eric Holden added: "Huge congrats to Jo. The rest of the crew are now trying to convince him to sign up to more legs."We had sailed through the night on the heavy weight spinnaker and achieved what I thought was some very respectable speeds. In the morning we decided to drop the heavy weight as we were fast approaching the acceleration zone off Cape Finisterre. With the reduced sail plan I thought the speed records would be over and I went down below for some needed rest after a long night.

wtorek, 14 maja 2013

bez patentu


Jak powiedzieć pół prawdy, żeby starczyła za całe kłamstwo? Informatorzy “Rzeczypospolitej” tak wysmażyli medialny pasztet, że pół Polski współczuje biednym nowym żeglarzom i motorowodniakom, którzy nie mogą legalnie pływać z powodu... braku patentów! Ale to nieprawda!

“Rzeczpospolita” podała, że przez niechlujstwo urzędników w Polsce nie można zrobić uprawnień żeglarskich i motorowodnych, bo ministerstwa sportu i transportu, odpowiedzialne za rozporządzenie, które umożliwiałoby przeprowadzanie egzaminów patentowych, nie wydały go, chociaż stare przepisy wygasły już w październiku 2012 r. W efekcie Polski Związek Żeglarski oraz Polski Związek Motorowodny i Narciarstwa Wodnego nie mogą egzaminować na patenty. "Tysiące ludzi, którzy co roku w okresie przedwakacyjnym chcą zdobyć uprawnienia wodne, są w kropce. Podobnie jak tysiące małych firm, które zajmują się szkoleniem przyszłych żeglarzy.” Taką wiadomość podały dziś za wspomnianym dziennikiem m.in. główne internetowe portale informacyjne...
Sugestia, wynikająca z owego tekstu jest prosta: nie będzie patentów, nie da się w bieżącym sezonie legalnie pływać... Otóż – bzdura! Tak to jest, gdy ktoś nie zna żeglarskich realiów w Polsce, a te jak widać dziennikarzom wspomnianego dziennika i powtarzającym za nimi jak papugi redaktorom portali znane nie są... Przykładowo – na polskim śródlądziu każdy dorosły może prowadzić bez patentu jacht żaglowy o długości do 7,5 m po pokładzie i jacht motorowy do mocy silnika 10 kW (jednostki przeznaczone do turystyki i rekreacji). Nie wymaga też posiadania patentu uprawianie turystyki wodnej na jachtach motorowych o mocy silnika do 75 kW i o długości kadłuba do 13 m, których prędkość maksymalna ograniczona jest konstrukcyjnie do 15 km/h, czyli tzw. houseboatach. I nikt nie zabrania nikomu zrobienia kursu żeglarskiego, by posiąść umiejętność sprawnego żeglowania, a nie tylko patent. Przypominam – papier kiepsko pływa... I tak na wydanie dokumentu czeka się u nas czasem kilka tygodni (redakcja otrzymuje informacje o długim oczekiwaniu na wydanie stosownych dokumentów). Tak więc dla typowego kandydata na żeglarza wystarczy kurs i zaświadczenie o jego pomyślnym zakończeniu, które w przyszłości zamieni na stosowny dokument. A żeglować może od zaraz – typowe jachty w mazurskich czarterowniach często mają poniżej 7,5 m, by móc służyć żeglarzom bezpatentowym...

Znów obudziły się urzędnicze demony medialne monopolistycznych w wydawaniu wodniackich “prawek” związkach i doniosły do antyrządowo nastawionych mediów półprawdę (bo rozporządzenie trzeba wydać!), która po opisaniu przez niepatentowanych i bezkrytycznych wobec źródeł żurnalistów jest pełnym kłamstwem. Otóż oświadczamy – w Polsce można legalnie żeglować nawet bez patentu! Bo w żeglowaniu chodzi o praktyczną umiejętność, a nie o dokument! Piszemy o tym w “Żaglach” od lat...

żródło: www.zagle.com.pl

wtorek, 23 kwietnia 2013

30 lat „Daru Młodzieży"


Jubileuszowy rejs na jednym z najszybszych żaglowców świata
Królestwo Król
a Artura
Król Artur zaimponował mi swoim kunsztem zaledwie kilka chwil po tym, gdy rzucono wszystko na dziobie i rufie. Zanim zamilkły pożegnalne okrzyki, zanim fregata zdołała się oddalić od nabrzeża, zanim na dobre ruszyliśmy w podróż...
Podczas trudnego manewru odchodzenia od nabrzeża pękł hol rufowy. Przez moment burta „Daru Młodzieży" znalazła się niebezpiecznie blisko innych jednostek cumujących przy Wałach Chrobrego w Szczecinie. Wyglądało to trochę tak, jakby „Dar" chciał się przykleić z powrotem do kei. Wtedy właśnie Król Artur z kamienną twarzą i absolutnym spokojem wydawał kolejne komendy. Wkrótce fregata dostojnie i leniwie oderwała się od kei i ruszyła w jubileuszowy niezwykły rejs.
Historia lubi się powtarzać
Cofnijmy zegar o 30 lat. Jest sobota, 10 lipca 1982 roku. Pod burtę szykującego się do wyjścia w morze „Daru Młodzieży" ściągają tłumy gdynian i wczasowiczów. Sezon jest w pełni, a lato wyjątkowo upalne. Żaglowiec pod dowództwem Tadeusza Olechnowicza wyrusza w dziewiczy rejs. Na Bałtyk, w cieśniny duńskie i na Morze Północne. Daniel Duda i Zbigniew Urbanyi w książce „Trzeci w wielkiej sztafecie" pisali: „O godzinie 10.09 zaczyna się trudna sztuka odciągnięcia »Daru Młodzieży« od kei. Wiemy, że ten żaglowiec bardzo niechętnie przesuwa się bokiem. Jest tak uparty, jakby nie chciał w ogóle opuszczać Gdyni, albowiem o godzinie 10.15 pękł jeden hol dziobowy. Drugi hol trzyma mocno i po chwili statek prezentuje się tłumom ze środka basenu portowego".
30 lat później na starcie do jubileuszowej wyprawy (sobota, 19 maja), „Darem Młodzieży" dowodzi nasz Król Artur, czyli Artur Król – uczeń kapitana Leszka Wiktorowicza, wieloletniego komendanta fregaty, który poprowadził żaglowiec w rejsie dookoła świata, wokół przylądka Horn i przez ryczące czterdziestki. Na nabrzeżu tym razem nie ma tłumów, ale wśród podziwiających żaglowiec znajduje się spora gromadka znajomych i przyjaciół. Są dzieciaki i dziewczyny machające swoim bliskim na pożegnanie, a także sporo przypadkowych osób. Na pokładzie oprócz 32 członków stałej załogi i 25 uczniów Technikum Morskiego w Szczecinie znajduje się grupa 120 dziennikarzy. Zerwany hol, tak jak przed trzydziestu laty, nie popsuł ani odejścia od nabrzeża, ani wyprawy.
Plac Kaszubski i Camelot
„Dar Młodzieży", czwarty na świecie żaglowiec pod względem wielkości, to wyjątkowa fregata. Nie jest zwykłą kombinacją stali, płótna i lin. Ma w sobie nieuchwytną magię i ducha słynnych poprzedników: nie istniejącego już „Lwowa" i stojącego od trzydziestu lat przy gdyńskim nabrzeżu sędziwego „Daru Pomorza", który w 2009 roku świętował 100. rocznicę wodowania.
Mamy na „Darze" plac Kaszubski, nazwany tak na cześć centralnego placu w Gdyni. Jest to duża wolna przestrzeń pod pokładem, miejsce, gdzie zwykle obiera się ziemniaki. Do tego zadania zawsze przystępuje spora grupa załogantów – dwadzieścia lub nawet trzydzieści osób. Chętnych nigdy nie brakuje, ale gdyby kiedyś zabrakło, zawsze można wyznaczyć kilka osób na ochotnika. Podczas jubileuszowego rejsu plac Kaszubski otrzymał własną tabliczkę ze stosowną nazwą. Od tej chwili każdy, kto kiedykolwiek odwiedzi żaglowiec, od razu zorientuje się, gdzie to jest. Podczas uroczystości odsłonięcia tabliczki nie zabrakło daru dla Króla Artura – na drzwiach kabiny kapitana zawieszona została tabliczka z napisem „Camelot". Artur Król zasłużył sobie na takie wyróżnienie nie tylko z powodu nazwiska.
Łaskawy Bałtyk
Bywają żaglowce dobre i złe, pechowe i szczęśliwe, nawietrzne i zawietrzne, zwrotne lub leniwe, miękkie albo twarde. Zygmunt Choreń, główny projektant „Daru Młodzieży", to światowy autorytet w dziedzinie żaglowców. Ale chyba nawet on nie mógł przewidzieć, jak będą się sprawowały na wietrze wszystkie maszty i reje, salingi, pajęczyna takielunku stałego i ruchomego, wanty i sztagi, wszystkie szoty, brasy, gejtawy i gordingi. Zapewniam was, „Dar Młodzieży" zachowuje się na morzu fantastycznie. Podczas naszego rejsu do Oslo warunki były wyjątkowo przyjazne. Bałtyk przyjął nas słońcem i wiatrem dochodzącym w porywach do sześciu stopni Beauforta. Sporą część trasy udało nam się pokonać pod żaglami. Nawet gdy wiało w twarz, morze było gładkie jak stół, a fregata mknęła po fali ze średnią prędkością od 7 do 8 węzłów. Niekiedy jechaliśmy powyżej 10 węzłów. Dzięki sprzyjającym wiatrom i niezłym przebiegom, wszędzie byliśmy przed czasem, co pozwalało na wciśnięcie w napięty plan dodatkowych atrakcji.
Kapitan Artur Król wyraźnie lubi, gdy żaglowiec płynie pchany wiatrem. W trakcie dziewięciu dni rejsu przez kilkadziesiąt godzin fregata pyszniła się niemal wszystkimi żaglami. Jeśli jeszcze nie zdarzyło wam się tańczyć pod gwiazdami i rozpostartymi nad głową żaglami, to uwierzcie, że tak właśnie wgląda żeglarskie szczęście.
Labirynty i tajemnice „Daru Młodzieży"
Sto metrów po pokładzie, dwa poziomy pod pokładem, na dziobie mesa załogowa, na rufie mesa oficerska, na prawej burcie kubryki dla pań, a na lewej dla panów. Łazienki i toalety na niższym poziomie. Jeśli myślicie, że nie sposób zgubić się na „Darze Młodzieży", jesteście w błędzie. Wystarczy wyjść spod prysznica i skręcić w niewłaściwą stronę, a wyląduje się przed wejściem do pomieszczenia sąsiadów.
Kubryki to miejsca mieszkalne i przestrzeń życiowa dla 150 osób. Na „Darze Młodzieży" mamy kubryki dziesięcio- i dwudziestoosobowe. Bywalcy mają swoje ulubione kubryki i ulubione koje. Niektóre mają nawet swoje nazwy, znane jedynie wtajemniczonym. Jedne miejsca są ciche, poukładane i tak bezpieczne, że aż ciut nudne. W innych ciągle coś się dzieje, gwary i śmiechy nie milkną prawie nigdy – nawet gdy kubryk zamieszkują załoganci starsi niż sam żaglowiec. Mało kto wie, że zanim przyjęto taką aranżację wnętrza, wśród twórców i projektantów fregaty trwała ostra dyskusja. Była to wojna o tradycję pod tytułem: hamaki czy koje (na „Darze Pomorza" studenci spali w hamakach zawieszonych w jednym pomieszczeniu). Owa dyskusja toczyła się przez wiele miesięcy, począwszy od lipca 1978 roku, czyli od chwili, gdy powstał projekt nowego żaglowca. Ustalono wtedy, że „Dar Pomorza" będzie gładkopokładową fregatą o długości całkowitej 105,4 metra (z bukszprytem), o zanurzeniu sześciu metrów i masztach o wysokości: fokmaszt i grotmaszt – 49 metrów, stermaszt – 40 metrów. Statek ma aż 26 żagli, w tym 14 rejowych, jeden gaflowy, 11 żagli trójkątnych (wraz z lataczem). Razem to 3015 metrów kwadratowych powierzchni. Można tym przykryć niejedno boisko piłkarskie.
Na żaglowcu z opresji zdrowotnych ratuje załogantów pielęgniarka, a w cięższych sytuacjach – lekarz. Mamy telewizor w mesie i pokoju klubowym. Ciepłą wodę pod prysznicem. Dwa silniki spalinowe Cegielski-Sulzer po 750 KM każdy i śrubę napędową nastawną. Fregata rozwija bez żagli prędkość ponad 12 węzłów. Ale chief engineer i jego współpracownicy dbają także o wiele innych urządzeń. Dzięki nim pracują zamrażarki i chłodnie, działa klimatyzacja oraz mnóstwo innych urządzeń, o których na co dzień nie chce nam się nawet myśleć. Dopiero gdy coś odmówi posłuszeństwa, biegniemy z problemem do mechanika. Najnowszą chlubą Jarosława Dąbrowskiego, głównego mechanika na „Darze", jest odsalarka, znakomicie działające urządzenie polskiej produkcji. Dzięki tej zdobyczy zamontowanej w schludnej, pomalowanej na biało i zielono maszynowni, mogliśmy się kąpać bez ograniczeń, więc z jubileuszowego rejsu wróciłam nie tylko szczęśliwa, ale też czysta. Po prostu niebywałe.
W stolicy wikingów
Już około 60 mil przed wejściem do Oslo na pokładzie pojawił się pilot. Pod jego czujnym okiem żaglowiec wprowadzony został w głąb fiordu, nad którym rozłożyła się stolica wikingów. Cumujący przy nabrzeżu „Christian Radich", szkolny żaglowiec Norweskiej Marynarki Handlowej, z charakterystycznym galionem ubranym w niebieską suknię kobiety, do momentu wpłynięcia polskiej fregaty był niewątpliwie najpiękniejszym i najokazalszym żaglowcem w całym porcie. Ten urodziwy jacht zbudowany w latach 30. XX wieku, znany jest z filmów i ma na koncie wiele żeglarskich sukcesów. Jednak przy „Darze Młodzieży" wdzięk norweskiego żaglowca przybladł.

Zgodnie z tradycją, cumujący w Oslo zaledwie przez dobę polski żaglowiec został na kilka godzin udostępniony zwiedzającym. A my ruszyliśmy w tym czasie do miasta, by podziwiać fantastycznie zachowane łodzie wikingów, niezwykłą tratwę „Kon-Tiki" i sławny z wypraw do Arktyki i Antarktyki statek „Fram". Żaglowiec przystosowany do podróży wśród lodowych pól zrobił na nas wrażenie nie mniejsze niż temperatura w Oslo przekraczająca w maju tego roku 30 stopni Celsjusza. Tak przyjazna aura wiosną na dalekiej północy i spory zapas czasu sprawiły, że kapitan postanowił sprawić załodze niespodziankę. Po oddaniu cum i pożegnaniu norweskiej stolicy „Dar Młodzieży" pokonał kilkadziesiąt mil na silniku, a potem rzucono kotwicę i niesforna brać dziennikarska zesłana została w szalupach ratunkowych na piknik na urokliwym skalistym brzegu. Była to okazja, by sprawdzić naszą karność. Dzięki „zesłaniu" mogliśmy sycić się do woli fantastyczną dziką przyrodą i podziwiać najpiękniejszą fregatę w promieniach zachodzącego słońca.

A skoro już o sytości mowa... Każdy potwierdzi, najlepsze jedzenie jest u mamy, a jeszcze lepsze tylko na „Darze Młodzieży". Cztery posiłki dziennie, chleb prosto z pieca, zupy, przystawki, kompociki, desery, nocne porcje. Ten tatar przy świetle księżyca, pomidorówka łagodnie falująca na talerzu, wędzone ryby i ciepłe drożdżówki – panowie kucharze, czapki z głów! Obieranie ziemniaków do waszych dzieł sztuki kulinarnej to prawdziwa frajda.
Katarzyna Skorska, Polskie Radio
Fot. S.Dynek

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Kolejny rejs dookoła Świata kpt. Cichocki


Laureat niedawno otrzymanej nagrody http://www.wodniacy.pl/news/kolosy-2012,3147.html Tomasz Cichocki planuje już następny rejs. Laureat "Srebrnego Sekstanta 2012" chciałby w tym roku ( na przełomie września i października 2013 r. ) popłynąć jeszcze raz tą trasą, ale już bardziej profesjonalnie przygotowany, bardziej zawodowo i tym razem bez zawijania do portu.

Poprzedni rejs rozpoczął się 1 lipca 2011 roku z portu Brest ( Francja )http://www.wodniacy.pl/porty/marina-du-chateau,795.html?ref
Pomimo, że rejs był planowany "bez zawijania do portu" musiał raz zmienić decyzje i zawinąć do Portu Elizabeth http://www.wodniacy.pl/porty/algoa-bay-yacht-club,363.html
( To była bardziej depresja, trudno nazwać to najtrudniejszym momentem, bo nawigacyjnie nie było to nic trudnego – mówi Tomasz Cichocki. )

Rejsu jednak nie można nazwać łatwym. Podczas ponad 300 dni żeglarza nie rozpieszczała pogoda, nie brakło też problemów technicznych i ze zdrowiem. Przez kilkadziesiąt dni, tuż przed powrotem w maju 2012 roku, w ogóle nie było z nim kontaktu.

http://www.wodniacy.pl/news/samotny-rejs-kapitana-cichockiego-rozpocze
ty,1962.html
 

http://www.wodniacy.pl/news/cichocki-coraz-blizej-rownika,2075.html 
http://www.wodniacy.pl/news/ulubiona-pogoda-cichego,2276.html 
http://www.wodniacy.pl/news/kapitan-cichocki-odnaleziony_,2497.html 
http://www.wodniacy.pl/news/_polska-miedz__-jest-wiadomosc-___,2543.ht
ml

http://www.wodniacy.pl/news/cichy-w-samym-centrum-wyjacych-piecdziesia
tek_,2610.html

http://www.wodniacy.pl/news/coraz-blizej-konca-wyprawy-kapitana-cicheg
o,2661.html
 

http://www.wodniacy.pl/news/gdzie-jest-tomasz-cichocki_,2740.html 
http://www.wodniacy.pl/news/tomasz-cichocki-_-nadal-bez-znaku-zycia,28
02.html
 

http://www.wodniacy.pl/news/tomasz-cichocki-_-odnaleziony-_,2803.html 
http://www.wodniacy.pl/news/meta-juz-niedaleko-_-tomasz-cichocki-koncz
y-swoj-rejs,2813.html
 

http://www.wodniacy.pl/news/tomasz-cichocki-dzisiaj-doplywa-do-mety-w-
brescie,2818.html
 

http://www.wodniacy.pl/news/tomasz-cichocki-_-wywiad-po-oplynieciu-kul
i-ziemskiej,2822.html
 



Źródło: www.kapitancichocki.pl

poniedziałek, 14 lutego 2011

Jezioro Jeziorak

Jeziorak

Jeziorak (dawniej Gizerek Jezierzyce[], niem. Geserich See) – jezioro rynnowe położone w północno-wschodniej Polsce w obrębiePojezierza Iławskiego. Jeziorak jest najdłuższym oraz szóstym pod względem powierzchni jeziorem w Polsce. W jego obrębie działaWOPR Iława.
W 1304 r. w dokumentach Jeziorak wymieniany jest pod nazwą Geyserich, a w 1346 r. – "Geyzerich". Nazwa wywodzi się z języka pruskiego od słowa geeysa – czapla. Pierwotna nazwa brzmiałaby więc Jezioro Czaple. Jedna z wysp jeziora zachowała nazwę "Czaplak" (niem. Czaplakwerde).
Na Jezioraku znajduje się wiele zatok, półwyspów i 16 wysp, a największe z nich to Wielki Ostrów (Wielka Żuława) i Wielki Bukowiec.Jezioro połączone jest z Kanałem Elbląskim. Brzegi jeziora są zalesione – północne wysokim drzewostanem, a południowe niskim. Nad Jeziorakiem leży miasto Iława.
Jeziorak jest również tematem książki: "Nowe przygody Pana Samochodzika", gdzie tytułowy
bohater szuka skarbów zrabowanych podczas II wojny światowej.
Ukształtowanie Jezioraka
Oś wąskiego, rynnowego jeziora biegnie z północy na południe, w środkowej części łamiąc się i zmieniając kierunek na południowy wschód, a potem na południowy zachód. W części środkowej Jeziorak rozszerza się; tu leży kilka wysp. Na wysokości wsi Siemianywybiega na północny wschód zatoka Kraga, która przez jezioro Dauby łączy Jeziorak z Kanałem Elbląskim. Do zachodniego brzegu wpada strumyk z jeziora Urowiec, a nieco wyżej przesmyk wiedzie do jeziora Płaskiego. Główny akwen biegnie dalej ku północy i dzieli się na dwie zatoki: wschodnią ślepą i zachodnią połączoną kanałem z jeziorem Ewingi. Z południowego krańca Jezioraka wypływa rzekaIławka, tutaj też leży jedna z największych wysp śródlądowych – Wielka Żuława (82,4 ha) i wejście do kanału łączącego Jeziorak z Jeziorakiem Małym w Iławie. Brzegi Jezioraka są przeważnie wysokie i strome. Zachodni brzeg i środkowa część brzegu wschodniego przylegają do wielkich kompleksów leśnych. Resztę obrzeży pokrywają pola, łąki i mniejsze kępy lasu.

Jeziorak
Mały Jeziorak
Jezioro Płaskie
Zatoka Widłągi
Wyspy
 Wielka Żuława
 Wielki Bukowiec
 Zielony Ostrów (wyspa Łąkowa)
 Kobiecy Ostrów, Rajka (niem. Liebes Insel) wysepka na północnej części Jezioraka, przy wyspie Czaplak
 Lipowy Ostrów, zwana Lipowcem lub Owczą
 Rybackie Kępy
 Wyspy Gierczak
 Czaplak (wyspa) (niem. Czalakwerder, Kranichwerder) wyspa na północnej części Jezioraka
 Wyspa Kępka (niem. Caprera Insel) wysepka na północnej części Jezioraka, na wschód od wyspy Czaplak
 Wyspa Polajńska, Polajńska Kępa (niem. Heuwerder) wysepka na północnej odnodze Jezioraka, na południowy zachód od przysiółkaPolajny
inne nazwy wysp według Leydinga
 Kuklina (niem. Lerchen Insel) wysepka na północnej części Jezioraka, za zachód od przysiółka Polajny
Fauna Jezioraka
Ryby
Jezioro Jeziorak jest bogate w różnorodne gatunki ryb takie, jak:
 lin
 sum
 sandacz
 tołpyga
 szczupak
 węgorz
 karaś
 leszcz
 płoć
 karp
 okoń
 jazgarz
 ukleja
 krąp
Ptaki
Jeziorak jest miejscem życia wielu gatunków zwierząt.
Wśród trzcinowisk gnieżdżą się:
 kaczki
 perkozy
 łyski
 bąki
 bączki
 trzcinniczki
 błotniaki stawowe
Jezioro Jeziorak jest terenem polowań:
 bielika
 rybołowa
Na jednej z wysp Jezioraka [Polajńska Kępa] gnieżdżą się kormorany i czaple
Oprócz nich żyją m.in.:
 łabędzie
 mewy
 kokoszki
 żurawie
Płazy
Podmokłe brzegi Jezioraka są miejscem rozrodu wielu gatunków płazów:
 żab
 kumaków
 traszek
 ropuch
Skorupiaki
Od niedawna w Jezioraku zaczęły się pojawiać raki.

Informacje zaczerpnięte z stron Wikipedia.