Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gdańsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gdańsk. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 kwietnia 2015

„Kino pod żaglami” zaprasza do Gdańska

Pomorski Związek Żeglarski oraz Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku zapraszają na cykl filmowy o tematyce marynistycznej w Ośrodku Kultury Morskiej. Po pokazie spotkania z twórcami filmów i ich bohaterami. Cykl rozpoczyna reportaż "Konstruktor żaglowców" w czwartek 9 kwietnia o godz. 18. 
 
Kino pod Żaglami, fot. Marek Zwierz
 
Autor: Marek Zwierz

Reportaż poświęcony jest twórcy największych polskich żaglowców: m.in. Iskry, Oceanii, Fryderyka Chopina, Pogorii i Daru Młodzieży - Zygmuntowi Choreniowi. Film pokazuje "księcia polskich żaglowców" oraz jego zespół podczas powstawania Pogorii. Widzimy jednostkę podczas pierwszych próbnych rejsów, sprawdzania maszynowni, pierwsze stawianie żagli i pierwsze usterki. Zygmunt Choreń będzie gościem specjalnym spotkania.
Zobacz koniecznie: Stowarzyszenie Samoster - plan kolejnych spotkań w "Korsarzu"
Obraz "Jachtem donikąd" (16.04), opowiada o dramatycznej historii jachtu "Raczyński II". W sierpniu 1979 roku, mieszkający we Francji Ryszard Raczyński, zgłosił w PZŻ pomysł wystawienia nowoczesnej jednostki, pod polską banderą, do atlantyckich regat samotników OSTAR. Film opowiada o absurdach PRL-u i budowie jachtu w wiejskiej stodole pod Sandomierzem. Gościem spotkania będzie Jerzy Jaszczuk, kapitan legendarnego żaglowca "Generał Zaruski".
"Pomeranki" (23.04) to film o coraz bardziej popularnej tradycji kaszubskich łodzi z charakterystycznym żaglem. Kiedyś niewielkie łódeczki, pchane siłą wiatru, lub za pomocą specjalnego drąga, służyły mieszkańcom Półwyspu Helskiego do połowu ryb. Dziś wykorzystywane są przede wszystkim jako atrakcja turystyczna. Pomeranki mają swój festiwal, a ich promotorem jest burmistrz Jastarni, Tyberiusz Narkowicz, który będzie gościem pokazu w OKM.
Cykl filmowy zakończymy obrazem "Gdziekolwiek dopełni się twój los" (07.05) o mało znanym wypadku angielskiego żaglowca szkolnego "Marques", który zatonął podczas Operacji Żagiel w 1984 roku. Gościem spotkania będzie reżyser filmu, Michał Dąbrowski.
Projekcje gdańskiej edycji „Kina pod żaglami” odbywają się w Ośrodku Kultury Morskiej w Gdańsku przy ul. Tokarskiej 21/25 (wejście od Motławy i ul. Tokarskiej). Wstęp wolny.
CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO? POLUB ŻAGLE NA FACEBOOKU

Kino pod żaglami
Autor: MAT. PRASOWE 
 Autor: Ewa Górska

 

piątek, 13 marca 2015

Kindo pod Żąglami w Gdyni...

Szukając domu" to kolejny film, który będzie można zobaczyć w „Kinie pod żaglami" w Gdyni. Na seans zapraszamy w najbliższy czwartek 12 marca. W 2007 roku pewien Australijczyk postanowił popłynąć z Europy do Australii jachtem. Nie byłoby w tym może nic dziwnego gdyby nie fakt, że nie miał żadnego żeglarskiego doświadczenia.
"Szukając domu" - kadr z filmu

O jego szalonej podróży opowiada pełnometrażowy film dokumentalny „Szukając domu" zrealizowany dwa lata temu. Będzie go można obejrzeć w „Kinie pod żaglami" w Gdyni w najbliższy czwartek 12 marca o godz. 17 w siedzibie Pomorskiego Związku Żeglarskiego przy al. Jana Pawła II 11.
Serdecznie zapraszamy! Wstęp wolny. Podczas projekcji liczyć można na coś słodkiego i losowanie drobnych upominków wśród uczestników.
„Kino pod żaglami" to projekt PoZŻ (organizowany wspólnie z JachtFilmem), podczas którego pokazywane są najlepsze polskie i zagraniczne dokumentalne filmy żeglarskie i morskie.
Kolejne spotkanie w „Kinie pod żaglami" (19 marca) poświęcone będzie podróży „Zawiszy czarnego" dookoła świata. Gościem spotkania będzie kpt. Jan Ludwig.
Fot. kadr z filmu

Kino pod żaglami - "Szukając domu" - plakat

wtorek, 6 maja 2014

Pamiątkowa tablica na Powązkach założyciela marki Henri Lloyd.

Na terenie najsłynniejszej polskiej nekropolii - Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie, zawiśnie tablica upamiętniająca wielkiego Polaka, żołnierza, biznesmena i założyciela marki Henri Lloyd - Henryka Strzeleckiego.
Uroczyste odsłonięcie tablicy będzie miało miejsce 7 maja o godz. 12.30 w Kwaterze Żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie na Cmentarzu Powązkowskim. Wcześniej, o godz. 11.00, w Katedrze Polowej Wojska Polskiego zostanie odprawiona msza św. w intencji Henryka Strzeleckiego.
Urodził się 4 października 1925 r. w Brodnicy. W czasie wojny przedostał się do Włoch, gdzie w 1944 ukończył szkołę podoficerską i został żołnierzem armii generała Andersa . Wraz z II Korpusem brał udział w ciężkich walkach o wyzwolenie Bolonii.
Po wojnie osiedlił się w Wielkiej Brytanii, gdzie w 1963 roku wraz z Angusem Lloydem założył firmę Henri Lloyd. Od samego początku Henryk Strzelecki był pionierem we wprowadzaniu nowoczesnych technologii w produkcji odzieży żeglarskiej. Znany i rozpoznawany na świecie jako „Mr Henri” rozwinął unikalną koncepcję marketingową. Kierując się w życiu zasadami wolności, uczciwości, pracowitości oraz szacunku do innych, stworzył firmę, która w krótkim czasie stała się jednym z głównych producentów najwyższej jakości odzieży ochronnej i codziennej. 
Za swe dokonania został odznaczony m.in. przez Prezydenta Polski Złotym Krzyżem Zasługi oraz przez Królową Elżbietę II Orderem Imperium Brytyjskiego.
Henryk Strzelecki był nie tylko świetnym biznesmenem. Angażował się także w różne przedsięwzięcia charytatywne, działał w Stowarzyszeniu Kombatantów Polskich, doradzał młodym przedsiębiorcom i wspierał sportowców. Zmarł 26 grudnia 2012 r.
Tablica pamiątkowa na Powązkach nigdy nie pozwoli rodakom zapomnieć o tym wyjątkowym człowieku, Kapitanie Wojska Polskiego, który swoją odwagą i ciężką pracą dbał o pozytywny wizerunek Polaka za granicą. 
Swoim życiem zapracował na miejsce wśród innych polskich bohaterów.

Program Uroczystości:

Katedra Polowa Wojska Polskiego ul. Długa 13/15, Warszawa 
10.45 - Przybycie uczestników uroczystości
10.55 - Wprowadzenie posterunku honorowego
11.00 - Uroczysta Msza Święta
11.30 - Wystąpienie okolicznościowe
11.40 - Czerwone Maki na Monte Cassino – koncert organowy
11.55 - Odjazd na Cmentarz Powązkowski

Cmentarz Powązkowski Brama Główna
12.30 - Początek uroczystości
12.35 - Wprowadzenie posterunku honorowego
12.40 - Przemarsz do Kwatery Żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie ( D – 20)
12.50 - Liturgia – modlitwa
13.00 - Przemówienia okolicznościowe
13.20 - Złożenie do krypty - odsłonięcie tablicy
13.25 - Odegranie Hasła Wojska Polskiego i salwa honorowa
13.30 - Złożenie kwiatów , wystąpienie żołnierzy z wieńcami, złożenie wieńców
13.35 - Odegranie utworu “cisza”
13,40 - Indywidualne składanie kwiatów i zapalanie zniczy
14.00 - Zakończenie uroczystości

Zapraszamy wszystkich chętnych do udziału w tym wyjątkowym wydarzeniu.

wtorek, 4 lutego 2014

Lwów -mój ulubiony





Pierwszym polskim żaglowcem szkolnym, kolebką nawigatorów jeszcze Tczewskiej Szkoły Morskiej, był trzymasztowy bark - LWÓW. Zbudowany w 1869 roku w Wielkiej Brytanii, jako fregata CHINSURA, transportował towary i pasażerów do Indii i Australii. W 1883 roku przeszedł pod włoską banderę zmieniając nazwę na LUCCO, a w 1915 roku stał się własnością holenderskiego armatora, który przetaklował go na bark z nazwie NEST. Został wyszukany przez kapitana żeglugi wielkiej Gustawa Kańskiego, który był inspektorem Państwowej Szkoły Morskiej w Tczewie. W lipcu 1920 roku został zakupiony przez WSM w Tczewie. W latach 1921-1929 jako szkolny żaglowiec pod polską banderą przewoził ładunki, by w ten sposób zarobić na własne utrzymanie. Jako pierwszy polski statek przekroczył równik podczas rejsu do Brazylii w 1923 roku. W 1929 roku został zastąpiony przez DAR POMORZA i został przekazany marynarce wojennej i wykorzystywany jako hulk. W 1938 roku został rozebrany.





DANE TECHNICZNE
Rok budowy: 1869 Pow. żagli: 1 500 m2
Typ: Bark Tonaż: 1293 BRT
Dł. max: 85,1 m Załoga: 35 osób + 140 uczniów
Dł. kadłuba: 79 m Armator: WSM, Polska

Wys. max: 33,5 m Materiał konstrukcyjny: stal
Szerokość: 11,4 m Budowniczy: G.R. Cloover and Co. w Birkenhead (W.Brytania)
Zanurzenie: 6,9 m Silnik: brak danych

wtorek, 14 stycznia 2014

Kapitan Głowacki





Zbudowany w 1944 roku jako niemiecki kuter patrolowy, linie swojego kadłuba zawdzięcza jeszcze wcześniejszej konstrukcji, a miamowicie duńskiemu szkunerowi pilotewemu, znanemu z doskonałych właściwości morskich.

Zakupiony przez Państwowe Centrum Wychowania Morskiego został wykończony jako rybacki kecz gaflowy (234 m2 powierzchni żagli, 6,4 m szerokości, 3,3 m zanurzenia, 70 BRT, silnik pomocniczy 135 KM). Był statkiem szkolnym Szkoły Rybołówstwa Morskiego, łowił na Bałtyku i Morzu Północnym. Załoga wynosiła wówczas 9 osób plus 14 uczniów. W 1967 roku został przekazany ośrodkowi Ligi Obrony Kraju w Jastarnii, a trzy lata później trafił do ośrodka PZŻ w Trzebieży. W 1976 roku wycofano go z eksploatacji z powodu złego stanu technicznego.

Fundusze, niezbędne do przeprowadzenia remontu kapitalnego, znalazły się dopiero w 1984 roku. W 1986 roku HENRYK RUTKOWSKI powrócił na morze po gruntownej przebudowie dokonanej przez Rybacką Stocznię Remontową PPiUR "Szkuner" we Władysławowie. W wyniku przebudowy powstał właściwie zupełnie inny, nowy żaglowiec, ze starego pozostał jedynie szkielet i część poszycia. Zmieniono osprzęt jednostki przekształcając ją w brygantynę.

Debiut żaglowca w Regatach Cutty Sark odbył się w 1989 roku, gdzie przybył on do Pool pod Londynem, a następnie wziął udział w regatach na trasie Londyn-Hamburg. Jego kapitan oraz załoga bardzo szybko zintegrowała się z resztą Floty, a statek zdobył sobie miano jednego z najbardziej popularnych. Jednostka jest zadziwiająca szybka. Tradycyjnie przyjazna rywalizacja łączy ją z brytyjskim ROYALISTEM oraz irlandzkim ASGARDEM. W 1995 roku został przemianowany na KAPITANA GŁOWACKIEGO.





DANE TECHNICZNE
Rok budowy: 1944 Pow. żagli: 337,5 m2
Typ: Brygantyna Tonaż: 99,4 BRT
Dł. max: 30,7 m Załoga: 25 osób
Dł. kadłuba: 24,3 m Armator: Polski Związek Żeglarski Polska

Wys. max: 22,4 m Materiał konstrukcyjny: drewno/stal
Szerokość: 6,4 m Budowniczy: nieznany
Zanurzenie: 3,3-3,35 m Silnik: 135 KM, Diesel

środa, 8 stycznia 2014

Kapitan Borchardt


Kapitan Borchardt




S/Y Kapitan Borchardt - trzymasztowy szkuner gaflowy - jest najstarszym żaglowcem pływającym obecnie pod polską banderą. Został zwodowany w Holandii w 1918 roku i służył początkowo jako oceaniczny statek towarowy. Przebudowany w 1989 roku, wyposażony w czternaście kabin (3-osobowe i 4-osobowe), wszystkie wyposażone w klimatyzację oraz łazienki z natryskiem i toaletą.

Do Polski sprowadzony po zakupie od szwedzkiego armatora, gdzie występował pod nazwą Najaden jako statek szkolny. Przez obecnego właściciela (Skłodowscy Yachting Sp. z o.o. SKA) zakupiony 30 sierpnia 2011 roku, uroczystość nadania nazwy odbyła się 8 października tego samego roku, jednostkę nazwano imieniem kpt. Karola Olgierda Borchardta. Matką chrzestną żaglowca została wiceminister infrastruktury Anna Wypych-Namiotko, w uroczystości wziął także udział prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Przedtem statek pływał jako "Nora", "Harlingen", "Mőwe", "Vadder Gerrit", "In Spe", "Utskar" i "Najaden" .

Stałą załogę stanowią: kapitan, bosman, mechanik i kuk. Żaglowiec może zabrać 35 osób załogi szkolnej lub pasażerów, a na co dzień ma służyć jako statek wycieczkowy. Załogę stałą stanowi kapitan, kuk, mechanik i bosman.

DANE TECHNICZNE
Rok budowy: 1918 Pow. żagli: 600 m2
Typ: Szkuner trzymasztowy Wyporność: 173 tony
Dł. kadłuba: 33,84 m Załoga: 35 osób
Dł. pokładu: 29,95 m Armator: Skłodowscy Yachting, Warszawa

Wys. max: brak danych Materiał konstrukcyjny: stal
Szerokość: 7,02 m Budowniczy: b/d, Holandia
Zanurzenie: 3,2 m Silnik: Caterpillar 3406B, 350 Hp

niedziela, 15 grudnia 2013

Iskra




Druga już jednostka o tej nazwie w historii polskiej Marynarki Wojennej. Wodowanie nastąpiło 6 marca 1982 roku w Stoczni Gdańskiej wówczas im. Lenina. 11 sierpnia 1982 roku nastąpiło pierwsze podniesienie bandery i wcielenie okrętu do służby w Marynarce Wojennej. ORP "Iskra" II jest następcą i kontynuatorem tradycji żeglarskich swojego poprzednika ORP "Iskra" - trzymasztowego szkunera. Zwodowany 19 czerwca 1917 r. w Foxholl jako "Vlissingen". W 1921 r. zmienia właściciela oraz nazwę na "St. Blanc". W dniu 1 stycznia 1927 r. żaglowiec zostaje zakupiony przez Polską Marynarkę Wojenną i otrzymuje nazwę ORP ?Iskra". Służy w marynarce jako okręt szkolny na którym szkolą się słuchacze Szkoły Podchorążych Marynarki Wojennej. Wybuch wojny zastał załogę "Iskry" na morzu niedaleko Casablanki gdzie zawija okręt 2 września 1939 r. W dniu 10 września 1939 r. załoga "Iskry" dała pokaz prawdziwej odwagi i poświęcenia ratując załogę francuskiego krążownika minowego "Pluton" na którym nastąpiła eksplozja min. W listopadzie 1940 roku okręt zostaje wypożyczony Anglikom i otrzymuje nazwę HMS "Pigmy". Stanowił on wówczas bazę dla brytyjskich kutrów torpedowych i ścigaczy okrętów podwodnych. 23 czerwca 1948 roku podniesiona zostaje ponownie polska bandera na ORP ?Iskra" gdzie do końca swojej służby będą szkolić się podchorążowie Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej. 26 listopada 1977 roku okręt zostaje wycofany ze służby i oddany na złom. Podczas swojej 50-cio letniej służby na morzu ORP "Iskra" przepłynęła 250 tys. Mm.

Dzisiejszą ISKRĘ, smukłą barkentynę, zaprojektował polski konstruktor Zygmunt Choreń. "Iskra" była drugą jednostką w swojej klasie, od pierwszej - "POGORII" - różni się kształtem rufy. Zasadniczym zadaniem realizowanym przez ISKRĘ jest szkolenie podchorążych Marynarki Wojennej, studentów Akademii im. Bohaterów Westerplatte w Gdyni - przyszłych oficerów polskiej floty wojennej.

ISKRA jest stałym uczestnikiem Regat Cutty Sark. W ich trakcie dokonała dwóch podwójnych przejść przez Atlantyk, a w roku 1989 zdobyła główną nagrodę regat - Trofeum Cutty Sark.

W roku 1996 roku ORP ISKRA powróciła do kraju po odbyciu szkoleniowej podróży wokółziemskiej szlakiem wielkich żaglowców, dookoła Przylądka Horn. 57-cio osobową załogą dowodził komandor Czesław Dyrcz.

DANE TECHNICZNE
Rok budowy: 1982 Pow. żagli: 958 m2
Typ: barkentyna Tonaż: 299 BRT, wyporność 341 ton
Dł. max: 48,4 m Załoga: 54 osób
Dł. kadłuba: 42,7 m Armator: Marynarka Wojenna Rzeczypospolitej

Wys. max: 33,5 m Materiał konstrukcyjny: stal
Szerokość: 8,0 m Budowniczy: Stocznia Gdańska
Zanurzenie: 3,8 m Silnik: 310 KM, Diesel

wtorek, 10 grudnia 2013

Generał Zaruski





Drewniany tradycyjny kecz gaflowy jest obecnie najstarszym polskim żaglowcem. Nosi nazwisko Mariusza Zaruskiego, byłego kapitanaZAWISZY CZARNEGO, który jeszcze przed II wojną światową położył ogromne zasługi dla rozwoju żeglarstwa w Polsce. Mariusz Zaruski poświęcił wiele energii dla urzeczywistnienia idei szkolenia młodzieży na pokładach żaglowców. To m.in. jego działaniom należy zawdzięczać zakończoną sukcesem akcję zbierania funduszy na zakup żaglowca szkolnego DAR POMORZA. Z jego inicjatywy w 1938 roku złożono zamówienie na mniejszy żaglowiec w stoczni szwedzkiej. Gotową w 1939 roku jednostkę odebrano jednak dopiero po wojnie. Podczas wojny żaglowiec żeglował pod szwedzką banderą i pod szwedzką nazwą: KRYSWSAREN. W 1945 roku został przekazany Polsce i został przemianowany na Generała Zaruskiego, ale w 1948 roku znowu został przemianowany na MŁODĄ GWARDIĘ. W 1957 roku powrócił do dawnej nazwy. Przez wiele lat żaglowiec pływał z młodzieżą po wielu morzach. 3 listopada 2008 roku żaglowiec został kupiony przez Miasto Gdańsk, natomiast jego armatorem obecnie jest Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji. Jacht jest w stanie rewitalizacji.

DANE TECHNICZNE
Rok budowy: 1939 Pow. żagli: 315 m2
Typ: Kecz gaflowy Tonaż: 71 BRT
Dł. max: 28 m Załoga: 30 osób
Dł. kadłuba: 25,3 m Armator: Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji


Wys. max: - Materiał konstrukcyjny: drewno
Szerokość: 5,8 m Budowniczy: Szwecja
Zanurzenie: 3,5 m Silnik: 2 silniki pomocnicze "REKIN" o łącznej mocy 190 KM

wtorek, 3 grudnia 2013

Fryderyk Chopin

Fryderyk Chopin


Fryderyk Chopin jest prawdopodobnie najszybszą jaką kiedykolwiek zbudowaną jednostką tego typu. Jego konstruktorem jest słynny Zygmunt Choreń Twórca jednostek klasy DAR MŁODZIEŻY i POGORIA. wykorzystał własne przemyślenia, uzyskane w trakcie eksploatacji skonstruowanych przez siebie jednostek, toteż Fryderyk Chopin jest niewątpliwie statkiem stanowiącym ostatnie słowo w dziedzinie konstrukcji rejowych statków żaglowych średniej wielkości.

Fryderyk Chopin zajął piąte miejsce w Regatach Kolumba (w regatach uczestniczyło prawie 100 jednostek). Właścicielem statku na początku była Fundacja "Międzynarodowa Szkoła pod Żaglami" Krzysztofa Baranowskiego, jej podstawowym celem było szkolenie młodzieży w wieku 16 -19 lat. Obok obowiązków na statku młodzież miała normalną naukę na poziomie szkoły średniej.

wtorek, 12 listopada 2013

Postanowiłem Przedstawić Piękne Żaglowce. Dziś Dar Młodzieży.

Dar Młodzieży



Dar Młodzieży wprowadzono do służby w celu zastąpienia wyekplostowanego już innego polskiego żaglowca "DAR POMORZA". Statek został zbudowany w 1982 roku w Polsce, przez Stocznię Gdańską, częściowo ze składek społeczeństwa. Konstruktorem fregaty jest inż. Zygmunt Choreń. Dar Młodzieży mimo krótkiego jeszcze życiorysu zdążył wziąć udział w zlocie żaglowców w Japonii w 1983 roku, okrążyć świat w latach 1986/87 drogą wokół Hornu oraz uczestniczył w Operacji Columbus w 1992 roku zorganizowanej z okazji 500-lecia odkrycia Ameryki. W regatach Cutty Sark zadebiutował w 1982 roku, biorąc udział w wyścigu z Falmouth do Lizbony a następnie z Vigo do Southampton, w którym zwyciężył w klasie wielkich żaglowców rejowych. Od tego czasu Dar Młodzieży jesy stałym uczestnikiem regat.

W 1988 roku żaglowiec wyruszył na żeglugę około ziemską, docierając do Australii na obchody jej 200-lecia, zapisując się trwale w pamięci wszystkich widzów brawurowym przejściem pod mostem w Sydney z wszystkimi postawionymi żaglami!!! O charakterze tego przedsięwzięcia świadczy fakt, że w pewnym momencie odległośc topów masztów od jego przęseł wynosiła jeden metr.

W następnym roku żaglowiec powrócił do kraju trasą dookoła przylądka Horn. W kolejnych latach jednostka kontynuowała pływania ze studentami Wyższej Szkoły Morskiej z Gdyni na wodach bałtyckich, europejskich i amerykańskich. W następstwie sukcesów Daru Młodzieży powstały inne jednostki tej samej klasy: CHERSONES, MIR, PAŁŁADA, DRUŻBA i NADIEŻNA zbudowane dla armatora rosyjskiego. Pomiędzy sobą różnią się niektórymi szczegółami ożaglowania oraz rozplanowaniem pokładów.

DANE TECHNICZNE

Rok budowy: 1982Pow. żagli: 3 137,5 m2
Typ: FregataTonaż: 2 385 BRT
Dł. max: 109,2 mZałoga: 194 osób
Dł. kadłuba: 94,2 mArmator: Wyższa Szkoła Morska, Gdynia
Wys. max: 50,1 mMateriał konstrukcyjny: stal
Szerokość: 13,9 mBudowniczy: Stocznia Gdańska, Polska
Zanurzenie: 6,3 mSilnik 2 x 750 KM, Cegielski-Sulzer, Diesel

piątek, 8 listopada 2013

„OPERACJI ŻAGIEL” w przyszłym roku w Gdyni!

Już 15 sierpnia przyszłego roku będziemy świętować 40 rocznicę „Operacji Żagiel”, która odbędzie się w Gdyni. Pośród kilkudziesięciu żaglowców pojawią się również te największe, klasy A. To ważne wydarzenie dla wszystkich mieszkańców Trójmiasta, a w szczególności dla miłośników żeglugi. Zaplanowana data tym bardziej trafiona, ponieważ jak wiemy, 15 sierpnia jest dniem wolnym od pracy.

Operacja „Żagiel 1974”, były to jedyne tego typu regaty na świecie, których gospodarzem była Polska. Żaglowce pokonywały drogę od Kopenhagi aż po Zatokę Gdańską, a długość przebytej trasy wynosiła 320 mil morskich. W ówczesnych regatach udział wzięło 58 żaglowców pod kilkunastoma banderami. Nikomu nie przeszkadzała pogoda, która tego dnia była wyjątkowa kapryśna. Mieszkańcy Trójmiasta oraz turyści z zapartym tchem podziwiali jednostki i z niecierpliwością czekali na Dar Pomorza. Wówczas w klasie A wygrał radziecki bark Towariszcz i otrzymał on dzwon zwycięstwa oraz medal. Następne nagrody przyznano Niemieckiemu Gorch Fock oraz „naszemu” Darowi Młodzieży.

Prawie 40 lat temu „Operację Żagiel” zakończyła morska parada na Zatoce Gdańskiej. Otwierał ją radziecki bark Krauzensztern, a za nim płynęło prawie 700 innych jednostek.

Jak będzie wyglądała 40 rocznica tych wyjątkowych obchodów? Na pewno hucznie, ponieważ na chwilę obecną koszty imprezy wycenia się przynajmniej na 3 miliony złotych. Pojawi się przynajmniej 8 żaglowców klasy A oraz inne, mniejsze. W sumie kilkadziesiąt jednostek, które będzie można podziwiać, ale również zwiedzać. Organizatorzy zadbali o to, by mieszkańcy Trójmiasta oraz turyści mogli bliżej poznać żaglowce oraz przybywające załogi. Dodatkowo przyjemności zwiedzania towarzyszyć będą happeningi oraz koncerty. Jednak najbardziej oczekiwanym momentem będzie oczywiście parada morska.

Organizatorom rocznicy zależy na sprowadzaniu jak największej ilości jednostek, które brały udział w regatach w 1974 roku.

- Nie uda nam się jednak zrealizować planu na 100 procent, ponieważ żaglowce np. takie jak Towariszcz nie pływają już – ubolewają organizatorzy. - To nas jednak nie zniechęca, ponieważ stawiamy na największe i najpiękniejsze jednostki, aby zachwycić wszystkich gości – dodają.

Nie udało nam się dowiedzieć jakie dokładnie jednostki będziemy mieli okazję zobaczyć. Ustalenia wciąż trwają, a konkretne informacje zostaną podane na początku nowego roku, po negocjacjach z kapitanami jednostek oraz podpisaniu umów. Na pewno pojawią się: STS Dar Młodzieży i STS Fryderyk Chopin.

Wojciech Szczurek, Prezydent Gdyni jest dumny z przyszłorocznych wydarzeń.

- To będzie święto dla wszystkich, którzy kochają żaglowce. Dar Pomorza będzie sercem Rzeczpospolitej Polskiej Morskiej- powiedział i nie ukrywa, że nie może doczekać się 40 rocznicy „Operacji Żagiel”.

Za niecały rok będziemy świadkami naprawdę pięknego i historycznego wydarzenia. Dla wielu będzie to wzruszający powrót do lat młodości, natomiast dla młodszego pokolenia rzadka możliwość podziwiania tylu pięknych żaglowców w jednym miejscu.

poniedziałek, 7 października 2013

Uczniowie gimnazjów i liceów z całej Polski rozpoczęli walkę o bezpłatny semestr nauki na Atlantyku


Uczniowie gimnazjów i liceów z całej Polski rozpoczęli walkę o bezpłatny semestr nauki na Atlantyku


Wielu z nas marzy lub marzyło o pełnym przygód rejsie, który kształtuje charakter i pozwala nawiązać przyjaźnie na całe życie. Dla uczniów możliwość zamiany dwóch miesięcy nauki w zwykłej klasie na naukę na pokładzie jednego z największych żaglowców na świecie czyni takie marzenie dodatkowo kuszącym. Fundacja STS Fryderyk Chopin pomaga je zrealizować finansując w tym roku całościowo rejs Niebieskiej Szkoły 5 osobom i dofinansowując w znacznym stopniu pozostałe miejsca w ramach szkolnych rejsów. To ważna informacja dla wszystkich ambitnych, otwartych i szukających przygód młodych ludzi. Rekrutacja już trwa!



Od 1 lipca do 15 sierpnia trwa rekrutacja na rejs Niebieskiej Szkoły na trasie Lizbona – Martynika, który odbędzie się w terminie od 14 października do 20 grudnia 2013.

By starać się o finansowane przez Fundację STS Fryderyk Chopin miejsce na pokładzie Niebieskiej Szkoły każdy chętny uczeń musi standardowo odbyć 30-dniowy wolontariat i przedłożyć opinię opiekuna wolontariatu w celu potwierdzenia wykonanej pracy. Wyjątkowo, ze względu na bliski termin rejsu, w tej rekrutacji skrócono okres pracy wolontariackiej do 14 dni. Do wzięcia udziału w dalszych punktowanych etapach rekrutacji uprawnia każdy wolontariat podjęty od 01.2013 roku. Opinię opiekuna wolontariatu należy dostarczyć do biura Fundacji mailem w formie skanu lub listownie.



Kolejne dwa etapy rekrutacji pozwalają w sumie zdobyć 50 punktów, które mogą być przepustką na pokład Chopina. Obejmują one:

1. rozwiązanie testu online z wiedzy ogólnej na poziomie gimnazjum, na rozwiązanie testu składającego się z 25 pytań kandydaci mają 30 minut;

2. przygotowanie autoprezentacji odpowiadającej na pytanie Dlaczego to ja powinnam/ powinienem popłynąć na Niebieską Szkołę.

Jest o co walczyć – w ramach tego projektu Fundacja finansuje koszt pobytu na pokładzie Chopina w czasie rejsu Niebieskiej Szkoły. Przeloty do Lizbony i z Martyniki należy opłacić indywidualnie. Kolejną dobrą wiadomością dla chętnych jest informacja, iż pozostałe, płatne miejsca na pokładzie Chopina w ramach Niebieskiej Szkoły, zostały dofinansowaneprzez Fundację STS Fryderyk Chopin aż w 30%, dzięki czemu cena rejsu jest bardziej przystępna.


MORZE TO NAJLEPSZY WYCHOWAWCARejsy edukacyjne na pokładzie żaglowca STS Fryderyk Chopin organizowane są od chwili jego powstania, tj. 1992 roku i adresowane są do młodzieży w wieku od 15 do 18 lat. Projekt Niebieskiej Szkoły to sprawdzone i skuteczne połączenie regularnej nauki według programu szkolnego z żeglugą oceaniczną. W każdym rejsie Niebieskiej Szkoły może wziąć udział maksymalnie 25 uczniów. Podczas licznych godzin na morzu młodzież odbywa codzienne zajęcia lekcyjne, poznaje uroki żeglarstwa, podstawy nawigacji oraz pracy przy żaglach, a odwiedzając zagraniczne porty odkrywa świat, poznaje inne kultury i tradycje. Ale w trakcie rejsów młodzi żeglarze uczą się nie tylko życia na statku – rejs Niebieskiej Szkoły to niezwykła lekcja odpowiedzialności za siebie i innych, która uczy współpracy w grupie i pokonywania własnych słabości. Przede wszystkim jednak to niesamowita przygoda!


FUNDACJA STS FRYDERYK CHOPINFundacja STS Fryderyk Chopin została powołana w czerwcu 2011 roku. Misją Fundacji i jest wychowywanie młodzieży w oparciu o doświadczenia zdobyte na morzu, które stanowią ogromną wartość w dalszym rozwoju młodych ludzi. Morze kształtuje charakter zmuszając do podejmowania wyzwań, pokonywania własnych ograniczeń i słabości, uczy pracy w zespole i podejmowania za ten zespół odpowiedzialności. Nauka podczas rejsu daje zdecydowanie lepsze efekty niż podczas zajęć w tradycyjnej szkole, ponieważ oprócz wiedzy książkowej młodzież poznaje nowe kultury, tradycje, języki, ludzi. Taki rejs jest niezwykłą lekcją na całe życie...

Rekrutacja na kolejny rejs Niebieskiej Szkoły na trasie Martynika – Szczecin, który odbędzie się w terminie od 1 lutego do 1 kwietnia 2014 ruszy już w październiku tego roku.

POMAGAMY SPEŁNIAĆ MARZENIA...a

czwartek, 23 maja 2013

SAJ o projekcie rozporządzenia w sprawie rejestracji jachtów


Na stronie internetowej kpt. Kulińskiego czytamy: Bieg wsteczny to znak rozpoznawczy dzisiejszej biurokracji. Czytając projekty rozporządzeń ministerialnych, przysłuchując się dyskusjom konsultantów i porównywując to z "efektem końcowym", czyli gotowymi rozporządzeniami odnoszę wrażenie, że decydenci albo:

- nie czytają opinii konsultantów

- nie mogą się oprzeć sugestiom lobbystów

- za wszelką cenę poszukują argumentów  uzasadniajacych pozostawienie ich za biurkiem.

Oczywiście mogą tu występować też kombinacje łączone.

No bo na przykład jeżeli przy rejestracji łódki władza żąda numeru fabrycznego przyczepnego silniczka do łódki, to znaczy że albo nie ma pojącia o sprawie, albo demonstruje bardzo zła wolę (ignorując opinię fachowców). A do tego przypominam moje stare zawołanie - jezeli nie możesz sprawdzić wykonania wydanego polecenia, to się nie ośmieszaj i zamilcz.

Kolejny raz zamieszczm kopię kolejnego pisma Stowarzyszenia Armatorów Jachtowych do władz. Wielce Szanowna Władzo - przyjmijcie do wiadomosci, ze "liberatorom" wcale nie zależy, aby Was ośmieszyć. Służymy wiedzą i doświadczeniem dla publicznego pożytku. W tym naszym działaniu nie ma ani okruchu prywaty. Ja wiem - w dzisiejszych czasach trudno uwierzyć w czyjąś bezinteresowność. Spróbujcie jednak. To życzliwa rada starego.

Żyjcie wiecznie !

Don Jorge

------------------------

PS. A tak na marginesie: w latach głębokiego peerelu budowałem jacht "MILAGRO V" pod nadzorem PRS. Przekrecono  mnie między innymi przez wyżymaczkę atestów laminatu, Świadectwa Pomiarowego, Świadectwa Klasy, Certyfikatu Okretowego ( Izba Morska), Karty Bezpieczeństwa (Urząd Morski), ale nikt ode mnie nie ządał numeru fabrycznego stacjonarnego silnika Volvo Penta MD6A. I tak na marginesie marginesu - ten silnik o dziwo nie miał żadnego numeru fabrycznego :-) W fabryce albo zapomnieli, albo uznali za zbyteczny :-)

--------------------------------------------






                                                                                                                                                                                Gdańsk, 22 maja 2013
Szanowny Pan
Maciej Jankowski
Podsekretarz Stanu

Ministerstwo Transportu, Budownictwa
i Gospodarki Morskiej
Ul. Chałubińskiego 4/6
00-928 Warszawa

Dot.: DP2c-020-74/13


Szanowny Panie Ministrze!

Rada Armatorska Stowarzyszenia Armatorów Jachtowych pozwala sobie powrócić do projektu rozporządzenia Ministra Transportu budownictwa i Gospodarki Morskiej w sprawie trybu rejestracji statków używanych na wodach śródlądowych do uprawiania sportu lub rekreacji, który opiniowaliśmy naszym pismem z 7 marca br. Ogłoszony przy piśmie o znaku jak wyżej projekt z 8 maja, aczkolwiek poprawiony nie uwzględnia kilka istotnych spraw.

1. SAJ uważa za całkowicie niezrozumiałe utrzymywanie w projekcie wymogu zgłaszania podczas rejestracji jachtów żaglowych szczegółowych danych dotyczących marki, mocy i numeru seryjnego silnika pomocniczego (§ 2 ust.1 pkt 9). Wymiana typowego pomocniczego silnika przyczepnego na jachcie żaglowym zajmuje kilka minut. Wymogu podawania numeru seryjnego silnika nie przewidują nawet restrykcyjne przepisy dotyczące rejestracji pojazdów samochodowych.

Podobnie - pozostaje całkowicie niezrozumiałe dlaczego armator jachtu żaglowego zgłaszanego do rejestracji ma być formalnie obligowany do podawania typu oraz powierzchni pomiarowej ożaglowania (§ 2 ust.1 pkt10) . Żagle ulegają zużyciu, wymianie, podobnie takielunek. Samo rozporządzenie nie podaje definicji "powierzchni pomiarowej".

Oba wymienione wyżej wymogi obarczone są dodatkowo koniecznością informowania organu rejestracyjnego o każdej zmianie - silnika, powierzchni żagli lub typu ożaglowania (§ 11). Rodzi to konieczność nowych zapisów (i ich opłacenia) w dokumencie rejestracyjnym - po każdej takiej zmianie. Już w poprzednio obowiązującym rozporządzeniu był to przepis permanentnie pomijany, z oczywistą szkodą dla powagi stanowionego prawa.

Nie widzimy żadnego związku stosowania takich ścisłych, biurokratycznych wymogów z bezpieczeństwem żeglugi - którego zachowanie stanowi główną wskazówkę, zawartą w delegacji ustawowej do wydania omawianego rozporządzenia. Uważamy, że całkowicie wystarczającym rozwiązaniem byłaby ograniczenie danych rejestrowych do zadeklarowania przez armatora jachtu żaglowego możliwości posiadania napędu pomocniczego na zgłaszanej do rejestracji jednostce.

2. SAJ uznaje za zupełnie niezrozumiałe, że projekt uzależnia sposób nadawania numeru rejestracyjnego od "siedziby organu rejestrowego" (§ 15 ust. 2). Ustawa o żegludze śródlądowej przewiduje istnienie jedynie dwu organów rejestrowych (Art.19 ust.2). Organami rejestrowymi są właściwe polskie związki sportowe, o których mowa w ustawie z dnia 25 czerwca 2010 r. o sporcie (Dz. U. Nr 127, poz. 857). Oba określone ustawą właściwe polskie związki sportowe mają swoje siedziby w Warszawie.

Obawiamy się, że wprowadzając niespójny z ustawą o żegludze śródlądowej zapis o szesnastu różnych "siedzibach organów rejestrowych", projekt rozporządzenia usankcjonuje utrwalanie faktycznego funkcjonowania kilkunastu odrębnych quasi-organów, których rolę pełniły za rządów poprzedniego rozporządzenia Okręgowe Związki Żeglarskie. Tymczasem te stowarzyszenia sportowe nie są polskimi związkami sportowymi, o których mowa w ustawie z dnia 25 czerwca 2010 r. o sporcie (Dz. U. Nr 127, poz. 857).

Za rządów poprzedniego rozporządzenia niektóre z tych stowarzyszeń stosowały własne "interpretacje" przepisów podczas rejestracji jachtów śródlądowych. Przykładem takich nieuprawnionych interpretacji, były próby uzależniania rejestracji jachtów od dokonania odpłatnego "przeglądu technicznego", wykonywanego najczęściej przez osoby związane z tymi organizacjami. Tymczasem ustawa o żegludze śródlądowej wobec jednostek o mocy maszyn poniżej 75kW nie przewiduje konieczności dokonywania przeglądów technicznych ani konieczności uzyskiwania świadectw zdolności żeglugowej.

Niezrozumiałe jest również, dlaczego omawiany projekt uzależnia nadawanie numerów rejestracyjnych od "siedziby organów rejestrowych" jedynie w przypadku śródlądowych jachtów żaglowych - przyjmując jednocześnie jednolitą numerację dla śródlądowych  jachtów motorowych, dla których ustawa, tak samo jak w przypadku jachtów żaglowych, określa jeden organ rejestrowy, posiadający jedeną siedzibę.

Mamy nadzieję, że poruszenie obu kwestii okaże się pomocne dla Ministerstwa w toku końcowych prac nad projektem


Z wyrazami szacunku

( - )  j. k. ż. w. Andrzej Remiszewski
Prezes SAJ

wtorek, 23 kwietnia 2013

30 lat „Daru Młodzieży"


Jubileuszowy rejs na jednym z najszybszych żaglowców świata
Królestwo Król
a Artura
Król Artur zaimponował mi swoim kunsztem zaledwie kilka chwil po tym, gdy rzucono wszystko na dziobie i rufie. Zanim zamilkły pożegnalne okrzyki, zanim fregata zdołała się oddalić od nabrzeża, zanim na dobre ruszyliśmy w podróż...
Podczas trudnego manewru odchodzenia od nabrzeża pękł hol rufowy. Przez moment burta „Daru Młodzieży" znalazła się niebezpiecznie blisko innych jednostek cumujących przy Wałach Chrobrego w Szczecinie. Wyglądało to trochę tak, jakby „Dar" chciał się przykleić z powrotem do kei. Wtedy właśnie Król Artur z kamienną twarzą i absolutnym spokojem wydawał kolejne komendy. Wkrótce fregata dostojnie i leniwie oderwała się od kei i ruszyła w jubileuszowy niezwykły rejs.
Historia lubi się powtarzać
Cofnijmy zegar o 30 lat. Jest sobota, 10 lipca 1982 roku. Pod burtę szykującego się do wyjścia w morze „Daru Młodzieży" ściągają tłumy gdynian i wczasowiczów. Sezon jest w pełni, a lato wyjątkowo upalne. Żaglowiec pod dowództwem Tadeusza Olechnowicza wyrusza w dziewiczy rejs. Na Bałtyk, w cieśniny duńskie i na Morze Północne. Daniel Duda i Zbigniew Urbanyi w książce „Trzeci w wielkiej sztafecie" pisali: „O godzinie 10.09 zaczyna się trudna sztuka odciągnięcia »Daru Młodzieży« od kei. Wiemy, że ten żaglowiec bardzo niechętnie przesuwa się bokiem. Jest tak uparty, jakby nie chciał w ogóle opuszczać Gdyni, albowiem o godzinie 10.15 pękł jeden hol dziobowy. Drugi hol trzyma mocno i po chwili statek prezentuje się tłumom ze środka basenu portowego".
30 lat później na starcie do jubileuszowej wyprawy (sobota, 19 maja), „Darem Młodzieży" dowodzi nasz Król Artur, czyli Artur Król – uczeń kapitana Leszka Wiktorowicza, wieloletniego komendanta fregaty, który poprowadził żaglowiec w rejsie dookoła świata, wokół przylądka Horn i przez ryczące czterdziestki. Na nabrzeżu tym razem nie ma tłumów, ale wśród podziwiających żaglowiec znajduje się spora gromadka znajomych i przyjaciół. Są dzieciaki i dziewczyny machające swoim bliskim na pożegnanie, a także sporo przypadkowych osób. Na pokładzie oprócz 32 członków stałej załogi i 25 uczniów Technikum Morskiego w Szczecinie znajduje się grupa 120 dziennikarzy. Zerwany hol, tak jak przed trzydziestu laty, nie popsuł ani odejścia od nabrzeża, ani wyprawy.
Plac Kaszubski i Camelot
„Dar Młodzieży", czwarty na świecie żaglowiec pod względem wielkości, to wyjątkowa fregata. Nie jest zwykłą kombinacją stali, płótna i lin. Ma w sobie nieuchwytną magię i ducha słynnych poprzedników: nie istniejącego już „Lwowa" i stojącego od trzydziestu lat przy gdyńskim nabrzeżu sędziwego „Daru Pomorza", który w 2009 roku świętował 100. rocznicę wodowania.
Mamy na „Darze" plac Kaszubski, nazwany tak na cześć centralnego placu w Gdyni. Jest to duża wolna przestrzeń pod pokładem, miejsce, gdzie zwykle obiera się ziemniaki. Do tego zadania zawsze przystępuje spora grupa załogantów – dwadzieścia lub nawet trzydzieści osób. Chętnych nigdy nie brakuje, ale gdyby kiedyś zabrakło, zawsze można wyznaczyć kilka osób na ochotnika. Podczas jubileuszowego rejsu plac Kaszubski otrzymał własną tabliczkę ze stosowną nazwą. Od tej chwili każdy, kto kiedykolwiek odwiedzi żaglowiec, od razu zorientuje się, gdzie to jest. Podczas uroczystości odsłonięcia tabliczki nie zabrakło daru dla Króla Artura – na drzwiach kabiny kapitana zawieszona została tabliczka z napisem „Camelot". Artur Król zasłużył sobie na takie wyróżnienie nie tylko z powodu nazwiska.
Łaskawy Bałtyk
Bywają żaglowce dobre i złe, pechowe i szczęśliwe, nawietrzne i zawietrzne, zwrotne lub leniwe, miękkie albo twarde. Zygmunt Choreń, główny projektant „Daru Młodzieży", to światowy autorytet w dziedzinie żaglowców. Ale chyba nawet on nie mógł przewidzieć, jak będą się sprawowały na wietrze wszystkie maszty i reje, salingi, pajęczyna takielunku stałego i ruchomego, wanty i sztagi, wszystkie szoty, brasy, gejtawy i gordingi. Zapewniam was, „Dar Młodzieży" zachowuje się na morzu fantastycznie. Podczas naszego rejsu do Oslo warunki były wyjątkowo przyjazne. Bałtyk przyjął nas słońcem i wiatrem dochodzącym w porywach do sześciu stopni Beauforta. Sporą część trasy udało nam się pokonać pod żaglami. Nawet gdy wiało w twarz, morze było gładkie jak stół, a fregata mknęła po fali ze średnią prędkością od 7 do 8 węzłów. Niekiedy jechaliśmy powyżej 10 węzłów. Dzięki sprzyjającym wiatrom i niezłym przebiegom, wszędzie byliśmy przed czasem, co pozwalało na wciśnięcie w napięty plan dodatkowych atrakcji.
Kapitan Artur Król wyraźnie lubi, gdy żaglowiec płynie pchany wiatrem. W trakcie dziewięciu dni rejsu przez kilkadziesiąt godzin fregata pyszniła się niemal wszystkimi żaglami. Jeśli jeszcze nie zdarzyło wam się tańczyć pod gwiazdami i rozpostartymi nad głową żaglami, to uwierzcie, że tak właśnie wgląda żeglarskie szczęście.
Labirynty i tajemnice „Daru Młodzieży"
Sto metrów po pokładzie, dwa poziomy pod pokładem, na dziobie mesa załogowa, na rufie mesa oficerska, na prawej burcie kubryki dla pań, a na lewej dla panów. Łazienki i toalety na niższym poziomie. Jeśli myślicie, że nie sposób zgubić się na „Darze Młodzieży", jesteście w błędzie. Wystarczy wyjść spod prysznica i skręcić w niewłaściwą stronę, a wyląduje się przed wejściem do pomieszczenia sąsiadów.
Kubryki to miejsca mieszkalne i przestrzeń życiowa dla 150 osób. Na „Darze Młodzieży" mamy kubryki dziesięcio- i dwudziestoosobowe. Bywalcy mają swoje ulubione kubryki i ulubione koje. Niektóre mają nawet swoje nazwy, znane jedynie wtajemniczonym. Jedne miejsca są ciche, poukładane i tak bezpieczne, że aż ciut nudne. W innych ciągle coś się dzieje, gwary i śmiechy nie milkną prawie nigdy – nawet gdy kubryk zamieszkują załoganci starsi niż sam żaglowiec. Mało kto wie, że zanim przyjęto taką aranżację wnętrza, wśród twórców i projektantów fregaty trwała ostra dyskusja. Była to wojna o tradycję pod tytułem: hamaki czy koje (na „Darze Pomorza" studenci spali w hamakach zawieszonych w jednym pomieszczeniu). Owa dyskusja toczyła się przez wiele miesięcy, począwszy od lipca 1978 roku, czyli od chwili, gdy powstał projekt nowego żaglowca. Ustalono wtedy, że „Dar Pomorza" będzie gładkopokładową fregatą o długości całkowitej 105,4 metra (z bukszprytem), o zanurzeniu sześciu metrów i masztach o wysokości: fokmaszt i grotmaszt – 49 metrów, stermaszt – 40 metrów. Statek ma aż 26 żagli, w tym 14 rejowych, jeden gaflowy, 11 żagli trójkątnych (wraz z lataczem). Razem to 3015 metrów kwadratowych powierzchni. Można tym przykryć niejedno boisko piłkarskie.
Na żaglowcu z opresji zdrowotnych ratuje załogantów pielęgniarka, a w cięższych sytuacjach – lekarz. Mamy telewizor w mesie i pokoju klubowym. Ciepłą wodę pod prysznicem. Dwa silniki spalinowe Cegielski-Sulzer po 750 KM każdy i śrubę napędową nastawną. Fregata rozwija bez żagli prędkość ponad 12 węzłów. Ale chief engineer i jego współpracownicy dbają także o wiele innych urządzeń. Dzięki nim pracują zamrażarki i chłodnie, działa klimatyzacja oraz mnóstwo innych urządzeń, o których na co dzień nie chce nam się nawet myśleć. Dopiero gdy coś odmówi posłuszeństwa, biegniemy z problemem do mechanika. Najnowszą chlubą Jarosława Dąbrowskiego, głównego mechanika na „Darze", jest odsalarka, znakomicie działające urządzenie polskiej produkcji. Dzięki tej zdobyczy zamontowanej w schludnej, pomalowanej na biało i zielono maszynowni, mogliśmy się kąpać bez ograniczeń, więc z jubileuszowego rejsu wróciłam nie tylko szczęśliwa, ale też czysta. Po prostu niebywałe.
W stolicy wikingów
Już około 60 mil przed wejściem do Oslo na pokładzie pojawił się pilot. Pod jego czujnym okiem żaglowiec wprowadzony został w głąb fiordu, nad którym rozłożyła się stolica wikingów. Cumujący przy nabrzeżu „Christian Radich", szkolny żaglowiec Norweskiej Marynarki Handlowej, z charakterystycznym galionem ubranym w niebieską suknię kobiety, do momentu wpłynięcia polskiej fregaty był niewątpliwie najpiękniejszym i najokazalszym żaglowcem w całym porcie. Ten urodziwy jacht zbudowany w latach 30. XX wieku, znany jest z filmów i ma na koncie wiele żeglarskich sukcesów. Jednak przy „Darze Młodzieży" wdzięk norweskiego żaglowca przybladł.

Zgodnie z tradycją, cumujący w Oslo zaledwie przez dobę polski żaglowiec został na kilka godzin udostępniony zwiedzającym. A my ruszyliśmy w tym czasie do miasta, by podziwiać fantastycznie zachowane łodzie wikingów, niezwykłą tratwę „Kon-Tiki" i sławny z wypraw do Arktyki i Antarktyki statek „Fram". Żaglowiec przystosowany do podróży wśród lodowych pól zrobił na nas wrażenie nie mniejsze niż temperatura w Oslo przekraczająca w maju tego roku 30 stopni Celsjusza. Tak przyjazna aura wiosną na dalekiej północy i spory zapas czasu sprawiły, że kapitan postanowił sprawić załodze niespodziankę. Po oddaniu cum i pożegnaniu norweskiej stolicy „Dar Młodzieży" pokonał kilkadziesiąt mil na silniku, a potem rzucono kotwicę i niesforna brać dziennikarska zesłana została w szalupach ratunkowych na piknik na urokliwym skalistym brzegu. Była to okazja, by sprawdzić naszą karność. Dzięki „zesłaniu" mogliśmy sycić się do woli fantastyczną dziką przyrodą i podziwiać najpiękniejszą fregatę w promieniach zachodzącego słońca.

A skoro już o sytości mowa... Każdy potwierdzi, najlepsze jedzenie jest u mamy, a jeszcze lepsze tylko na „Darze Młodzieży". Cztery posiłki dziennie, chleb prosto z pieca, zupy, przystawki, kompociki, desery, nocne porcje. Ten tatar przy świetle księżyca, pomidorówka łagodnie falująca na talerzu, wędzone ryby i ciepłe drożdżówki – panowie kucharze, czapki z głów! Obieranie ziemniaków do waszych dzieł sztuki kulinarnej to prawdziwa frajda.
Katarzyna Skorska, Polskie Radio
Fot. S.Dynek

środa, 17 kwietnia 2013

Sunreef Yachts woduje trzy jachty dzień po dniu



Trzy jachty zamówione w 2012 roku zostały właśnie zwodowane w stoczni Sunreef Yachts. Druga i trzecia jednostka nowego modelu 60 Sunreef Power , LILU-YACHT i FOREVER, są gotowe do przekazania dumnym właścicielom.

Model 60 Sunreef Power łączy najważniejsze zalety katamaranu jakimi są stabilność, bezpieczeństwo i komfort żeglugi, przestrzenna kabina armatorska o szerokości nadbudówki, olbrzymi pokład słoneczny zagospodarowany czarterowo (jacuzzi, skuter motorowy, bar, część jadalna, materace do opalania)z typowym dla jachtu motorowego wykończeniem na miarę. Dodatkowo, na obu jednostkach zainstalowany został innowacyjny system IPS, który pozwala na wygodne manewrowanie łodzią przy niskich prędkościach dzięki joystickowi połączonemu ze specjalnym oprogramowaniem, które indywidualnie steruje silnikami.

Stałą bazą jachtu FOREVER będzie ekskluzywna marina z prywatnymi willami w Cancún na riwierze Meksykańskiej. Jacht będzie służył właścicielom i ich bliskim do eksploracji Ameryki Środkowej i basenu Morza Karaibskiego. LILU-YACHT swoją przygodę rozpocznie od podróży na Majorkę, a następnie przemierzać będzie pozostałe rejony Morza Śródziemnego.

Trzecia zwodowana jednostka to Sunreef 70 MAVERICK, imponujący katamaran żaglowy z minimalistycznym wystrojem wnętrz wyposażony w najnowsze technologie zapewniające maksimum zabawy na pokładzie. Jacht ugości do 12 pasażerów w 5 eleganckich kabinach wyposażonych w najbardziej wyszukane udogodnienia na miarę najwykwintniejszych hoteli na świecie. Sunreef 70 MAVERICK będzie dostępny do wynajęcia latem tego roku na Morzu Śródziemnym za pośrednictwem biura czarterowego Sunreef Yachts Charter.



poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Żeglarski Puchar Trójmiasta - Trzy dni regat, trzech gospodarzy


Dzięki zaangażowaniu trzech miast - Gdańska, Gdyni i Sopotu w kalendarzu regatowym Zatoki Gdańskiej pojawiło się nowe wydarzenie. Już dziś warto zarezerwować ostatni weekend maja i zgłosić załogę do Żeglarskiego Pucharu Trójmiasta!

Organizatorem imprezy jest Pomorski Okręgowy Związek Żeglarski a gospodarzami – Gdańsk, Gdynia i Sopot. Wszystkie trzy miasta mają wspaniałe żeglarskie tradycje i realizują uznane imprezy, które od lat cieszą się ogromną popularnością, Żeglarski Puchar Trójmiasta, to inicjatywa wyjątkowa, której potencjał tkwi w synergii - połączeniu sił i energii trzech miast – gospodarzy.

Jestem przekonany, że dzięki zaangażowaniu i wymianie doświadczeń trójmiejskich ośrodków żeglarskich, Żeglarski Puchar Trójmiasta ma szansę stać się ważnym punktem kalendarza regatowego i prawdziwym świętem żeglarstwa na Zatoce Gdańskiej – mówi Mateusz Kusznierewicz, pomysłodawca regat.  Ja już zgłosiłem swoją załogę do regat, wystartujemy w kategorii open dla jachtów powyżej 9 metrów. Zapraszam do rywalizacji i wspólnej zabawy!– dodaje mistrz olimpijski.

Impreza trwać będzie od 24 do 26 maja i zainauguruje sezon żeglarski na wodzie. Wydarzenie rozpocznie się w Gdańsku - jachty biorące udział w regatach przyjmowane będą od rana w Marinie Gdańsk, usytuowanej u nabrzeża Motławy. Gospodarzem drugiego dnia regat będzie Gdynia, a uroczyste zakończenie odbędzie się na molo w Sopocie. Każdy dzień zacznie się od wspólnego śniadania załóg w marinie, a po zmaganiach na wodzie, uczestnicy zaproszeni będą do wieczornego świętowania. W programie między innymi: poczęstunek, loterie i koncerty, połączone z ceremoniami wręczenia nagród dla zwycięzców wyścigów danego dnia. Towarzyszące regatom atrakcje na lądzie, będą ważnym elementem wydarzenia, bo celem Żeglarskiego Pucharu Trójmiasta ma być przede wszystkim integracja środowisk żeglarskich i propagowanie mody na żeglowanie po Zatoce Gdańskiej.

Zgłoszenia trwają!

Od 24 do 26 maja rywalizować będą jachty morskie, turystyczne i katamarany. Regaty są otwarte dla klas:
KWR
ORC
Jachty turystyczne  T - 1, T - 2, T - 3
Kategoria OPEN w ramach długości:
Jachty do 7 metrów
Jachty 7 - 9 metrów
Jachty powyżej 9 metrów
Katamarany - w klasie: A, F-18, OPEN

Przy zgłoszeniu minimum pięciu załóg danej klasy, organizator utworzy dodatkowe klasyfikacje.
W ramach pakietu startowego uczestnicy będą mieli zapewnione posiłki oraz udział w imprezach towarzyszących regatom. Do rywalizacji zaproszeni są zarówno profesjonaliści, jak i amatorzy, którzy mogą liczyć na wsparcie organizatora w skompletowaniu załogi i pomoc doświadczonych sterników. Pytania prosimy kierować na adres: info@zeglarskipuchartrojmiasta.pl

Sponsorem głównym wydarzenia jest Grupa Lotos. Inicjatywę wspierają prezydenci Gdańska, Gdyni
i Sopotu oraz Marszałek Województwa Pomorskiego Mieczysław Struk.

Szczegóły dotyczące imprezy i formularz rejestracyjny znajdują się na stronie internetowej: www.zeglarskipuchartrojmiasta.pl

Zachęcamy do zgłaszania załóg!

Żeglarski Puchar Trójmiasta

Organizatorem Żeglarskiego Pucharu Trójmiasta jest Pomorski Okręgowy Związek Żeglarski a gospodarzami imprezy są Gdańsk, Gdynia i Sopot. Sponsorem głównym jest Grupa Lotos. Inicjatywę aktywnie wspierają prezydenci miast-gospodarzy oraz Marszałek Województwa Pomorskiego Mieczysław Struk. Patroni medialni Żeglarskiego Pucharu Trójmiasta: Trojmiasto.pl, Dziennik Bałtycki, Radio Gdańsk, Żagle, Prestiż Trójmiasto, Sailbook.pl.